5 ważnych dla mnie miejsc 

Jesień w pełni także i w Klubie Polek na Obczyźnie pora na kolejny projekt. Tym razem opisujemy 5 ważnych dla nas miejsc.

Każda z nas podejmuje ten temat z zupełnie innego punktu widzenia, dla kilku będą to typowo sentymentalne miejsca, skojarzenia z dzieciństwem , domem rodzinnym czy własnym rozwojem, miejsca naszego wypoczynku, szalonych wakacji, romantycznych wspomnień. Ja podzielę się z Wami garścią moich myśli, skojarzeń i wspomnień i oczywiście obrazów.

Oto pięć ważnych dla mnie miejsc.

POLSKA – mieszkając na obczyźnie nie mogę pominąć kraju ojczystego.

1. Szczawno Zdrój – to miejscowość, z której pochodzę. To małe uzdrowiskowe miasteczko położone na Przedgórzu Sudeckim. Tam mieszkają moi rodzice, tam spędziałam dzieciństwo i tam powracam gdy nagle zacznie mnie coś gnieść i coś mi przeszkadzać . Tam są moje ukochane pagórki i zielone tereny, krajobrazy bliskie mojemu sercu. W Szczawnie chodziłam do szkoły podstawowej i tam też zaczęłam swoją pierwszą pracę. To miejsce piękne i pełne wspomnień.

O samym Szczawnie i okolicach nieco już pisałam na moim blogu kiedy opisywałam najważniejsze dla mnie miejsce w Polsce, możecie poczytać sobie TUTAJ

2. Karkonosze – dla każdego dolnoślązaka najwyższe pasmo Sudetów jest jak dla osób pochodzących z południowej części Polski – Tatry. Dla mnie Karkonosze zawsze będą kojarzyć się z szczęśliwym czasem nawiązywania pierwszych przyjaźni, licealnych wypadów i studenckich eskapad. W Karkonosze jeździłam z gronem znajomych na weekendowe wyjazdy, będąc opiekunem kolonijnym czy animatorem na oazach letnich często deptałam ścieżki słynnego szlaku im. Orłowicza. Nawet wspomnienia mojej platonicznej miłości związane są z tymi cudownymi górami, na Śnieżce ( najwyższy szczyt Karkonoszy) byłam chyba z pięć razy o rożnej porze roku i za każdym razem zachwyca mnie widok z jej szczytu. Karkonosze są w moich myślach gdy nagle moja emigrancka egzystencja zaczyna mi dokuczać, to chyba taka obrona umysłu przed tym aby nie popaść w smutek . Gdy mam chandrę powracam w myślach do szczęśliwych chwil spędzonych na szlaku, widzę obraz wędrowców mijanych w drodze na Wielką Kopę. Uśmiecham się na myśl o tym jak wyglądałam po przejściu szlakiem przy Hali Szrenickiej na której znalazłam pełno leśnych jagód. Nie mogę zapomnieć o piosenkach śpiewanych przy ognisku rozpalonym przy schronisku Samotnia. Czuje iż Karkonosze mnie dziwnie przyzywają , to pewnie zasługa ducha gór – samego Liczyrzepy. Tym razem na pewno je odwiedzę przy okazji kolejnej wizyty w Polsce.

3. Wrocław – cudowna stolica Dolnego Śląska , miasto dla każdego. Miałam okazję mieszkać we Wrocławiu pięć lat moich studiów, kochałam jego atmosferę starego miasta. Bardzo często spacerowałam po Ostrowie Tumskim a w czasie sesji uczyłam się z koleżankami nad Odrą ( a może bardziej opalałyśmy się ). Jeśli wiosna to tylko w Japońskim Ogrodzie, rynek nawet nocą zawsze tętni życiem. Miałam też swoje rytuały, na zapiekanki chodziliśmy przy wydziale anglistyki, najlepsze pierogi były w barze studenckim „Miś” a herbatę z pomarańczą odkryłam w kawiarence ” Siedem kotów”. Dziś Wrocław się bardzo zmienił, to prężne i bardzo szybko rozwijające się miasto, wielka stolica kultury. Nie omieszkam zajrzeć tam latem przyszłego roku.


WIELKA BRYTANIA – tutaj przybyłam i mieszkam od 10 lat.

4. Southampton – miasto wielu skrajności można je kochać i nienawidzieć. Od zawsze otwarte na przybyszów z bliska czy daleka, wszak to miasto portowe. Miasto wielkiej historii, olbrzymich dramatów życiowych ( rodziny załogi Titanica,niszczące naloty w czasie wojny). Dzisiaj brama do odkrywania tego co nowe, olbrzymi port i miejsce pracy dla innych przybyłych emigrantów jak ja po 2004 roku. Jeśli zainteresowani jesteście nieco samym Southampton to na blogu znajdziecie opisane już wcześniej moje Top 10 tego miasta – cześć pierwsza i cześć druga.

5. Park Narodowy New Forest – oto niedaleko mojego domu mam spory kawałek zielonego terenu. Zaledwie 10 minut drogi autem i oto możemy znaleźć się w prawdziwej oazie zieleni. Sam park narodowy to bardzo różnorodna sceneria, można wybrać się na spacer leśnymi ścieżkami, obserwować jelenie lub daniele na polanie, podziwiać piękno kwitnących wrzosowisk i zobaczyć słynne pół dzikie konie. Już jesień i częściej będę zaglądać do New Forest, las i jego karnawał liści o tej porze roku ma w sobie tyle uroku i piękna.

Przyznaje iż dzisiejszy post jest dość krótki, mogłam opisać tylko 5 miejsc a na pewno na tej liście powinno się jeszcze znaleźć sporo innych miejsc z moich podróży takich jak Rzym, Barcelona czy Ateny. Nie mogłabym pominąć też pięknego Palmitos Park na Gran Canarii czy mazurskich jezior…ech, rozpędziłam się i rozmarzyłam …

Jeśli macie ochotę zobaczyć i poczytać o innych ważnych miejscach moich klubowych znajomych zajrzyjcie koniecznie TUTAJ

Wczoraj dla przykładu czytałam post mojej klubowej koleżanki z Francji, Agnes z bloga De l’autre côté – jej najważniejsze miejsca znajdziecie TUTAJ, za to jutro odwiedzę Szwecję i Agnieszkę na jej blogu Agnes na szwedzkiej ziemi – link macie TUTAJ.

Nasz Klub Polek na Obczyźnie ma obecnie nową i pięknie odświeżoną stronę, na którą rownież Was zapraszam. Tyle do poczytania i pooglądania.
Ten post powstał w ramach naszego klubowego projektu na jesień – 5 ważnych dla mnie miejsc, warto wspomnieć iż nasz jesienny projekt obejmuje trzy miesiące. We wrześniu sporo z nas pisało o legendarnych i baśniowych istotach z naszych krajów, październik to najważniejsze dla nas miejsca a listopad będzie miesiącem filmowym, kiedy na blogach będziemy opisywać znane bardziej lub mniej filmy z naszych krajów. Nie ma więc mowy o nudzie, jesienne wieczory mogą być wypełnione po brzegi. 

Zajrzyjcie koniecznie na stronę klubu – Klub Polki na Obczyźnie