A jak abstrakcyjne rozwiązania ( Alfabet emigranta #1)

image

Ten post powstał w ramach wrześniowego projektu pt. Alfabet emigranta. Autorką i inicjatorką projektu jest Dorota (Dee) z Klubu Polek na Obczyźnie.

Moją pierwszą literkę jak i cały post dedykuję całej zwariowanej i czysto abstrakcyjnej rzeczywistości z jaką przyszło mi się zmierzyć po moim przybyciu do Anglii.
Kiedy nadszedł ten dzień odważnie wsiadłam do samolotu w Krakowie,który zaniósł mnie na swoich skrzydłach do angielskiej stolicy. Był rok 2006. Otwarte granice niektórych państw unii spowodowały masowy ruch emigracyjny. Co spowodowało,że i ja złapałam wiatr w żagle? Przede wszystkim olbrzymie pragnienie znalezienia własnej drogi. Od dość długiego czasu zmęczona byłam mieszkaniem z rodzicami. Chyba wszystko mieszało mi się w głowie,marzenie o własnym i niezależnym kącie,pragnienie spotkania jakiegoś wymarzonego ksìęcia z bajki,fascynacja nową kulturą.
Po wysłaniu szeregu cv,przebrnięciu przez rozmowy kwalifikacyjne dostałam zielone światło-lecę.

ABSTRAKCJA W CZYSTEJ POSTACI

W szkole nie uczyłam się języka,tylko jakby podświadomie dwa lata przed wyjazdem poświęciłam na wgłębianie się w meandry językowe poprzez kurs w Empiku i pomoc mojej koleżanki.
Wyobrażenie o kraju do którego jadę miałam czysto teoretyczne, ot meloniki,deszcz i czerwone autobusy, drogie londyńskie wycieczki i grzecznościowe rozmówki w kieszeni.
Anglia przywitała mnie deszczem, nie byle jakim bo niemal ścianą deszczu. ( o tym jak wygląda deszcz w wersji angielskiej jeszcze się dowiecie)
I tak oto wkroczyłam w świat tych dziwnych osobliwości bo Wielka Brytania nie jest ani europejska,swojska jest po prostu abstrakcyjnie dziwacznie odmienna.
Tak więc przyjeżdżając na angielską ziemię czy to w charakterze gości,turystów czy też kandydatów na nowych lokatorów musicie uświadomić sobie obecność pewnych zupełnie obcych naszej kulturze „wynalazków”.

Oto moja całkiem osobista lista przykładowych angielskich dziwactw:
1. Kran bliźniak

Z wielkim sentymentem do czasów królowej Wiktorii ku utrapieniu obcokrajowców wciąż jeszcze dość powszechny. Zamiast zwykłej baterii w pojedynczym kranie gdzie woda ciepła może mieszać się z zimną,spotkamy na swojej drodze dwa urocze małe kraniki.
O ironio woda zimna to strumień lodowatej fontanny jakby z czeluści najgłębszych Oceanu Atlantyckiego a woda ciepła to prawdziwy wrzątek. Na początku nie mogłam umyć sobie normalnie rąk.

image

2. Wykładzina dywanowa w łazience

Jak już jestem przy myciu to zostanę w tej łazience a tutaj dywan na podłodze. Niemal w każdym tańszym mieszkaniu spotkałam się z obdywanowaniem niemal wszystkiego…co za głupi pomysł, świetnie zestawia się z ich uwielbieniem do wiecznego zawilgocenia.
3. Ocet rządzi

Anglicy kochają kwaśne smaki,ocet jest dodawany niemal wszędzie począwszy na sosach,majonezach ale największych hitem wzbudzającym moją niechęć jest ocet,którym z uwielbieniem skrapiają swoje frytki.
Jak dla mnie fuj.

image

Nie zapomnę też mojej własnej reakcji na smak chipsów o smaku octu i soli. Lepiej nie próbujcie.

Oto tylko mały wstęp do tego jakże abstrakcyjnego świata,kolejna literka mojego alfabetu emigranta już w piątek.
Do zobaczenia ☺

Tutaj warto zajrzeć

Zaglądnijcie też do innych blogów, które biorą udział w naszym Alfabecie.
Oto lista :

Ajak Adaptacja

http://grugrubleble.com/index.php/a-jak-adaptacja-ladaptation/

A jak Amnestia

http://www.justynakotowiecka.pl/2015/09/a-jak-amnestia.html

A jak Akwitania

http://francuskiezycie.blogspot.co.uk/2015/09/a-aquitaine.html?spref=fb

A jak AIESEC

http://direction-sweden.blogspot.co.uk/2015/09/a-like-alphabet-like-aiesec-jak-alfabet.html?spref=fb

A jak Agnieszka

http://zapiskiszwedzkie.blox.pl/2015/09/A-jak-Agnieszka-w-197ngermanland.html

A jak mój ulubiony mąż

https://annamboland.wordpress.com/2015/09/03/subiektywny-alfabet-emigracyjny-a-jak-moj-ulubiony-maz/

A jak Addison

http://kropka-za-oceanem.blogspot.co.uk/2015/09/a-jak-addison.html