Do czego nigdy się nie przyzwyczaję w Wielkiej Brytanii

Dzisiaj będzie troszkę narzekania. Nie chcę jednak aby post został odebrany typowo negatywnie. Mieszkam tutaj dość długo i wciąż na nowo uczę się tego kraju,jego mieszkańców. Jak każdy z nas wchodząc w nowe środowisko doświadcza dobrych i złych stron jakie przynoszą ze sobą zmiany. Pozwólcie więc,że dzisiaj będzie trochę marudzenia i narzekania.
Dzisiejszy post powstał w ramach jesiennego projektu Klubu Polek na Obczyźnie, opisujemy w nim Rzeczy,do których nie możemy się przyzwyczaić w kraju,w którym mieszkamy.

Tak więc oto moja krótka lista rzeczy, do których nie mogę się przyzwyczaić w UK :

1. Halloween
Dzisiaj w Polsce dzień zadumy,rodzinne spotkanie nad grobami bliskich a w UK ciag dalszy makabrycznej maskarady. Jak można przeczytać w Wikipedii geneza powstania święta nie jest znana,prawdopodobnie ma jednak swoje podłoże w starożytnych wierzeniach celtyckich opartych na wierze iż w czasie przesilenia letnio zimowego stykają się dwa światy- realny z zaświatami. W tym dniu a właściwie nocy duchom zarówno złym jak i dobrym łatwiej przedostać się do świata ludzi. W rezultacie aby chronić się przed siłami ciemności przywdziewano maski,wokół ognisk odbywały się tańce śmierci a czarownice przepowiadały przyszłość.
Najbardziej święto to dominowało w Irlandii, Anglii,Walii,Szkocji oraz Północnej Francji.
Na skutek reform kościoła zwyczaj zaczął zanikać,zakazano go a po pewnym czasie wprowadzono Dzień Zaduszny aby uczcić pamięć wszystkich zmarłych.
Emigranci z Irlandii sprowadzili zwyczaj świętowania Halloween do Ameryki Północnej w latach 40 tych XIX wieku.
Tyle historii,dzisiejsze Halloween to komercyjna zabawa. Oczywiście przypominam wszystkim iż to moje własne i czysto subiektywne myślenie. Oburza mnie takie ogłupianie ludzi. Młodzi chyba nie widzą już żadnej świętości i nie mają hamulców. Wieczory Halloween to bieganie w czysto dla mnie niesmacznych strojach od baru do baru lub od imprezy do imprezy. Małe dzieci może jeszcze są na etapie „cukierka albo psikusa”,smutne jest jednak dla mnie iż rodzice wpajają w nich umiłowanie tradycji przebieranki na Haloween ,gdy tymczasem one same nie wiedzą dlaczego na święta ubiera się choinkę.
Same kostiumy muszą być na nowo kupione co roku,tak więc wielkie sklepy i firmy robiące to bardziewie (patrz plastikowe nagrobki,porozrwane ręce,maski szkrad itd.)tylko zacierają ręce.
Jak podało BBC w samym roku 2014 sprzedaż akcesoriów i wszelkich gadetów z okazji Halloween wzrosła ponad 4 krotnie od roku ubiegłego i nadal idzie w górę.
Nie wspomnę o obowiązkowym zakupie dyni…Tak więc za parę lat to nie Boże Narodzenie będzie ulubionym świętem Anglików a Halloween.
Dużo osób może powiedzieć iż nie mam dystansu do śmierci i umierania, ja powiem inaczej, będąc chrześcijanką mam również prawo do własnej formy świętowania. Nie lubię i kropka.

image

2. Świętowanie

Zostanę przy obrzędach, teraz pomarudzę troszkę o tym jak święta Bożego Narodzenia zatracają swoją magię na rzecz wielkich zakupów i komercji.
Cały rok niemal mówi się o tym jak to ile się wydało i wyda się na święta. Anglicy zakochani są w zakupach,niemal od października w sklepach pojawiają się elementy świąteczne. A gdy tylko mine wymienione wcześniej Halloween, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki w każdym sklepie wyrośnie choinka.
Dzieci obsypuje się całą stertą bardzo drogich prezentów i nie wystarczy skromny upominek, najlepiej jak będzie to jakiś drogi gadżet, najnowsza wersja konsoli itp…Sklepy pękają w szwach od tłumów ludzi i każdy z obłędem w oku goni za kolejną, niepotrzebną w jego życiu rzeczą ale super najnowszą Brakuje mi wtedy ciszy i magicznej atmosfery świat z mojego rodzinnego domu, kolędy w tle, lekkiego tak typowego dla naszego polskiego nastroju zadumania.
Na szczęście w tym roku święta spędzimy w Polsce.

image

3. Pępki świata, które nic o świecie nie wiedzą

Jak każdy z nas chodził do szkoły to zastanawiał się po kiego grzyba musimy wchłaniać tak niewyobrażalną liczbę informacji z zakresu geografii, historii powszechnej itd. Jak ja na to wtedy narzekałam a jakże jestem teraz za to wdzięczna, bo widzę szerzej i więcej. Angielskie dzieci w szkołach zaledwie lizną historię, nawet Wielkiej Brytanii, geografia bardziej z akcentem krajów dawnego imperium i nadal będących w dużym powiązaniu z koroną.
Drażni mnie ich zaopatrzenie w siebie i jednocześnie taka beztroska do własnej niewiedzy,czasem urasta to do rozmiarów czystego idiotyzmu.
Dobrym przykładem są moje rozmowy z koleżankami z pracy, pytam o ich plany wakacyjne i bardzo słyszę zdanie – ‚Jedziemy do Hiszpani, gdzie konkretnie nie mam zielonego pojęcia.’
O samych odwiedzanych przez nich miejscach nawet nie mają ochoty dowiedzieć się nic więcej poza rankingiem własnego hotelu na TripAdvisor lub gdzie znajduje się najbliższą restauracja z angielską kuchnią.

4. Pokolenie plastiku

Chyba zaczynam się starzeć he he :mrgreen:, pokolenie młodych ludzi mieszkających w UK zawsze miało wszystko pod nosem i może właśnie ta zadziwiająca dostępność do wszystkiego spowodowała taką znudzoną wszystkim bylejakość. W restauracji wszyscy nie odrywają oczu od swoich smartfonów i wypatrując nowości w portalach społecznościowych próbują pokazać jak bardzo żywiołowe i barwne jest ich życie wewnętrzne.
Muzyką rządzi tandeta narzucona przez speców od reklamy,businesu i wielkiej sprzedaży.
Pojęcie płci lekko się rozmywa, przepraszam ale muszę to powiedzieć, nie podobają mi się ci dziwnie odchudzeni młodzi chłopcy w spodniach wiszących im na tyłach z kucykami na czubku głowy.

image

5. Niechlujność
Nie zdziwi mnie już widok angielskiej dziewczyny pomykającej w japonkach w środku zimy ale nadal będą przeszkadzać mi poplamione ciuchy,przydeptane i brudne buty, nie pamiętające wody i szamponu włosy i masakrycznie szeptne makijaże.
Do tego totalny brak samokrytyki w stosunku do własnego wyglądu. Rozumiem w pełni zrozumienie odnośnie choroby,otyłości ale kiedy widzę dziewczynę z wagą ciała ok.120 kg ubraną w mini wyzywającą spódniczkę to naprawdę współczuję tym wszystkim facetom,którzy na nią patrzą… Niechlujność jest widoczna na ulicach miast,w biurach,autobusach bo najważniejsza stała się idea, mam wolność i robię co chce a zapomina się o szacunku do siebie,do innych poprzez ubranie czystego ubrania,dobranego kolorystycznie czy odpowiedniego do sytuacji.
Niestety nawet osoby przychodzące na Interview do pracy potrafią pojawić się w dresie czy wyciułanej bluzie z kapturem.

6. Alkohol na ulicy

Jeśli ktoś raz jeszcze stwierdzi,że Polacy to naród pijaków to niech przyjedzie sobie do UK.
Młodzi ludzie nie mają zahamowań, dobra impreza angielskiego nastolatka to dużo picia i jeszcze raz dużo picia.
Już od początku drażniły mnie te watachy młodych zataczających się po ulicy. Dziewczyny wymęczone do nieprzytomności i potykające się na ulicy w swoich strasznie wysokich obcasach. Niestety za mieszkańcami wysp ciągnie się niemiły smrodek źle wychowanych, nachalnych, oraz stanowczo rozwydrzonych. Nie lubi się ich jako turystów bo są bardzo roszczeniowi i niszczą wszystko co spotkają na swojej drodze. Nie podoba mi się ich rozwiązłość i brak szacunku do samych siebie. Z wielką powagą przyglądam się tym młodym kobietom, które nie potrafią utrzymać się na własnych nogach po wyjściu z pubu, zwiększającej się rok rocznie liczby młodych alkoholików i te dzieci z przypadku…nastolatki bawiące się w dom i rodzinę w realu.
Nie podoba mi się to, nawet mnie przeraża mnie to.

image

Wymieniłem tylko niektóre z rzeczy,na pewno mogłabym poszerzyć tą listę o kolejne żale, co mnie jednak uderzyło?
Po głębszym zastanowieniu się nad tym tematem, pomimo różnic i wyraźnego kontra stawianego w mojej duszy i sercu jest też wiele rzeczy, za które mogłabym podziękować i być wdzięczna w tym moim angielskim świecie, w tej mojej, nowej, małej ojczyźnie.
Moim wpisem nie chciałam również urazić niczyich uczuć czy to religijnych lub innych, to moje własne przemyślenia. Każdy z nas ma pewne swoje własne ‚ale’ do pewnych spraw. Ja właśnie miałam okazję o paru z nich napisać ☺

Wakacyjny projekt dedykujemy akcji „AUTOSTOPEM DLA HOSPICJUM” -Przemek Skokowski wyruszył autostopem z Gdańska na Antarktydę, by zebrać 100 tys. zł. na Fundusz Dzieci Osieroconych oraz na rzecz dzieci z Domowego Hospicjum dla dzieci im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku. Na chwilę obecną brakuje 35 tys. Jeśli podoba Ci się nasz projekt, bardzo prosimy o wsparcie akcji dowolną kwotą.
Więcej info: https://www.siepomaga.pl/r/autostopemdlahospicjum

image

Przemek to wyjątkowy facet, który postanowił wybrać sięw podróż na Antarktydę autostopem i poprzez relacje z podróży na blogu zebrać 100 000 zł na rzecz hospicjum w Gdańsku oraz Fundacji Hospicyjnej, która opiekuje się osieroconymi dziećmi.
Więcej o akcji Przemka przeczytać można tutaj –> KLIK oraz na stronie SIEPOMAGA, na której można szybko i bezpiecznie przekazać dowolną kwotę.
40 tys. już zostało przekazane Fundacji, do setki brakuje jeszcze 35 tys, ale jesteśmy pewni, że z Waszą pomocą uda się zebrać całą kwotę.

Posty z naszego klubowego projektu jesiennego można poczytać TUTAJ