F jak fikcja ( Alfabet Emigranta,#7)

image

Dzisiaj będzie nieco nietypowo bo nie będzie raczej o mieszkańcach wyspy a raczej o nas rodakach na wyjeździe.
Będzie nieco przewrotnie i z lekką goryczą.

Specjaliści od wszystkiego

Pamiętam jak do mojej pracy w pierwszym roku mojego pobytu przybyło wraz ze mną kilku Polaków każdy szukał swojego miejsca na ziemi i nie patrzył na wykształcenie czy kwalifikacje,ważne było zaczepienie się w czymś nowym i oczywiście płatnym.
Nie wszyscy oni przetrwali ten czas,jakie więc było moje zdziwienie gdy po paru miesiącach spotkałam wspólną znajomą jednej z tych osób i usłyszałam od niej – ‚ Co tam u Ciebie bo słyszałam iż pan M już jest managerem w innej firmie’
Tak naprawdę firma zrezygnowała z usług pana M bo za dużo sięgał po butelkę i zbyt często zdarzało mu się zapomnieć przyjść do pracy… a tutaj taka historia- odszedł promowany.

Drugi raz pamiętam jak stałam na parkingu przed sklepem z moim mężem,parę metrów od nas zaparkował jakiś inny samochód. Wysiadła z niego silna,polska grupa pod wezwaniem czytaj- same chłopy z jednej budowy, jeden z nich puszył się przed innymi jakie to ma nowe i wypasione auto z 2012 roku…a jego tablica rejestracyjna wskazywała zaledwie 2001…z mężem wymieniliśmy tylko wymowne spojrzenia.

Narodowy kompleks wstydu

O Polakach na zmywaku krążą już legendy,bo wiadomo iż sporo już wody upłyneło zanim pojawiliśmy się na angielskiej ziemi. Więcej w nas pewności siebie,samodzielności bo o zaradności była mowa od początku. Nadal jednak zadziwia mnie ten nasz narodowy kompleks wstydu,który przejawiał się i nadal przejawia w fałszywych opowieściach,przejaskrawianiu bądź przeobrażeniu rzeczywistości. Błędne myślenie o tym iż jeśli ktoś pracuje fizycznie to musi być kimś gorszym,skończoną ofermą wiele razy przerzucało nas w negatywną i niską samoocenę.
Wystarczy spojrzeć na ulicę angielską o poranku lub zajrzeć do piętrowego autobusu wiozącego ludzi co rano do pracy. Siedzą tutaj inteligenci i uczniowie a pracujący w fabrykach lub supermarketach ludzie nie wstydzą się jechać w swoich uniformach,przecież praca nie hańbi…tylko dlaczego Polki sprzątające w mojej firmie wciąż się przebierają przed wyjściem do domu ?
Znowu taki fałszywy wizerunek.

Nieco refleksyjnie na koniec

Życzę nam synom polskiej ziemi abyśmy wreszcie się obudzili i pozbyli tego narodowego ogona…myślenia o tym iż wciąż nie możemy,bo nam kiedyś zabrano bo nas wciąż nie doceniają.
Życzę wszystkim mieszkającym za granicą ale i sobie samej prawdziwie podnisionej głowy, uśmiechu na twarzy gdy ktoś Was zapyta o narodowość i skrzydeł prawdziwie orlich,takich co nas wyniosą z tych zakamarków dolin na wysokie szczyty spełnionych marzeń i pragnień.

Zajrzyjcie na inne blogi
F for family /Gone to Texas
F jak formalności/Direction to Sweden
F jak funkcje społeczne w szanującym się włoskim domu/obserwatore.eu
F jak Frank/Zaczynam od początku
F jak francuski/Francuskie życie
F jak falafel/Niepoprawne zapiski Dee
F jak firth of forth/
Justa poza granicami

ALFABET EMIGRANTA W STORYLANDZIE
A B C Ć D
E