G jak gotowanie ( Alfabet Emigranta, #7)

Dzisiaj nieco smakowo i zapachowo w ramach rozpoczętego już jakiś czas temu cyklu Alfabet Emigranta zarówno ja jak i szereg innych blogerek z Klubu Polek na Obczyźnie próbujemy a może czasem zmagało się z kolejnymi literkami alfabetu,przekazujemy obraz emigracji z naszej subiektywnej wizji i  ułożonej w alfabetycznej kolejności.

Kotlet schabowy kontra fish and chips

Niespokojna ostatnio jest nasza ziemia, zamieszki na tle etnicznym,wielki ruch imigracyjny i tożsamość narodowa…dużo się o tym słyszy ostatnio a ja tutaj wyskakuje z jakimś przyziemnych tematem. Jak się jednak okazuje to dużo jest prawdy w powiedzeniu Pokaż mi co jesz a powiem ci kim jesteś.
My Polacy szczycimy się naszą kuchnią, z upodobaniem sięgamy tutaj do historii staropolskiej, odwołujemy się do opisów naszego Wieszcza zachwalającego nasze rodzime potrawy. W przypadku kuchni zagranicznych nie jesteśmy ospali, lubimy eksperymentować, poszukiwać nowych wątków smakowo zapachowych. Wielka Brytania to dziwny kraj jeśli chodzi o kulturę kulinarną, przez długi czas oddzielona niemal wyizolowana kultura nie mogła rozwijać się pod względem smakowym. W rodzimej kuchni angielskiej więcej jest praktyczności niż wyszukania,sam kraj nie obfitował też w rozmach kulinarnych przepisów na przestrzeni wieków. Nie możemy jednak zapomnieć iż to wyspa otoczona wielką wodą ,to wielkie bogactwo morskiej zwierzyny odcisneło na tubylcach nierozerwalne piętno.  Anglicy zakochani są w swoich lokalnych tradycjach, nie stronię od potraw z baraniny,lubią zapiekane mięsiwa i mają swoje ulubione i tak dziwne dla nas połączenia smaków tj. kwaśny i octowy czy miętowy.

Tradycyjna kuchnia brytyjska to m.in Cottage pie ( zapiekana wołowina z warzywami i ziemniakami) Shepherd pie ( zapiekane mięso baranie) Fish and chips ( ryba smażona w cieście na głębokim oleju z frytkami ), Mięsa lub ryby zapiekane w cieście to jedno z ulubionych dań Anglików nie można zapomnieć o lokalnych specjałach jak np. Cornish pastries  ( pieróg wykonany z ciasta francuskiego faszerowany warzywami, mięsem – potrawa preferowana w Kornwalii )

image

Praktycznie każde hrabstwo na wyspie ma swój lokalny specjał.
Moje spotkanie z kuchnią angielską nie należy do udanych,początek przyprawić mnie o solidny ból żołądka, pewnie za sprawą większej ilości przetworzonych produktów dostępnych na rynku a może bardziej odmiennością przypraw i stresem. Same smaki wydały mi się jednak bardzo mdłe albo zwyczajnie przesolone. Uderzyła mnie też monotonia smaków a obecność gotowych produktów tzw. ready meals utwierdziła mnie w przekonaniu iż oto wylądowałam w kraju,gdzie nikt nie umie gotować a kuchnia jest strasznie marna i monotonna,na dodatek niezbyt zdrowa.

Symfonia smaków i kolorów

Oczywiście poprzednie stwierdzenie było bardzo krzywdzące i zdecydowanie nosiłam je w sobie na samym początku mojego pobytu w Anglii. Po paru miesiącach i latach mogłam powiedzieć iż może sama lokalna kuchnia nie jest mistrzostwem świata, jednak dzięki polityce imperialnej i obecnej otwartości na wielokulturowość Wielka Brytania jest krajem gdzie możesz skosztować kuchni i potraw niemal z każdego zakątka świata. Właśnie tutaj nauczyłam się jeszcze bardziej otwierać na nowe smaki i zapachy, uwielbiam myszkować w sklepach z przyprawami gdzie można dostać prawdziwego zawrotu głowy od ich bogactwa. To nie dotyczy tylko przypraw i składników suchych, w tym kraju o każdej porze roku można skosztować niemal wszystkich warzyw i owoców świata. W supermarketach jest wszystkiego do wyboru i koloru, sama jednak gustuje w kupowaniu u lokalnych farmerów na postawionych przez nich straganach, wtedy za naprawdę nieduże pieniądze można kupić lokalne warzywa i owoce, zawsze najbardziej zależy mi na tych sezonowych ale jak już powiedziałam jak masz ochotę na świeże figi w środku zimy to na pewno je znajdziesz.

Fot. telegraph.co.uk

To co najlepsze lub najgorsze a propos kucharzenia i kuchni w UK

Ciężko jest w jednym poście zmieścić wszystko co dotyczy gotowania na wyspie, wszak inni piszą o tym całe tomy lub o tym opowiada treść ich blogów kulinarnych, dlatego w małym skrócie wymienię co stanowi moje najlepsze elementy związane z gotowaniem i kuchnią UK oraz te najgorsze w moim własnym mniemaniu.

NAJLEPSZE :

  • dostępność wszelkich produktów na świecie
  • ryba i jeszcze raz ryba- kocham potrawy rybne, owoce morza itp…tego tutaj nie brakuje
  • herbata – angielska herbata jest naprawdę najlepsza na świecie ze względu na swój aromat, dobra mieszankę i jakość ( mówię o typowej czarnej )
  • inspirująca kuchnia wielu narodów od europejskich klasyków po kuchnię wschodu
  • cookies – ciasteczka róznej maści i koloru, można je upiec bardzo szybko, świetna zabawa z dziećmi i szybka ostatnia deska ratunku dla spragnionego deseru mężczyzny
  • przyprawy wszelkiej maści i koloru

NIENAJLEPSZE:

  • leniwe podejście do gotowania- na półkach sklepowych aż roi się od gotowych dań tzw. ready meals, przetworzone pół produkty gotowe do włożenia do piekarnika lub mikrofalówki, to niestety efekt wydłużonych godzin pracy na zachodzie, przeciętny mieszkaniec wyspy kończy pracę około 18.00 i gdzie tutaj czas na gotowanie obiadu…
  • żywność modyfikowana – na szczęście ostatnio zaczyna coraz bardziej być widoczny trend na żywność typu organic, pochodząca ze zdrowych farm, na których nie używa się modyfikatorów i pestycydów, co jednak zniechęca to nadal istniejące produkty zafoliowane w zadziwiająco jednakowej strukturze, owoce bez zapachu i nawet konkretnego smaku
  • brak proporcji w soli i cukrze – nie pamiętam kiedy ostatnio jadłam kostkę z tabliczki czekolady, jeśli już to sięgam po tą gorzką lub zwyczajnie naszego polskiego Wedla lub Wawel, angielskie słodycze są przesłodzone do nieprzytomności, nie ma w nich jakiegoś umiaru i równowagi smaków, to samo dotyczy produktów na słono, zauważalne jest to dopiero po dość długim czasie mieszkania na emigracji- bo wtedy właśnie ziemniaki ugotowane na obiad w Polsce u rodziny wydają się jakoś dziwnie mało słone, o zgrozo !
  • dziwne zestawienia i kompozycje smaków- to co wyróżnia Anglików na tle innych narodów to ich oryginalne podejście do świata, ludzi ale i kuchni, ten ekscentryczny smak widać w ich tendencji do umiłowania wszystkiego co strasznie kwaśne ( jogurty prócz tradycyjnie dla nas znanych smaków jak owoce lesne, truskawka, malina, czy brzoskwina zawsze mają też posmak cytryny, rabarbaru czy agrestu), ocet także gości z wielkim rozmachem na ich stołach ( znane są frytki polane octem, chrupki o smaku octowym, marynowane w occie jajka, cebula czy czosnek)
  • pory żywienia – pisałam już nieco o tym iż kultura zachodu przykuła ludzi do miejsc pracy na cały niemal dzień, cóż z tego iż dzień zaczyna się nieco póżniej, można się wyspać i takie tam, jednak dzień kończy się około 18.00, tak więc zanim się zjedzie do domu to jest późny wieczór. Na zachodzie je się duże i obfite śniadanie , mały lunch i obiadokolacje, niestety w rezulatcie ludzie napychają sobie żołądki przed snem i odsetek ludzi otyłych rośnie w zastraszającym tempie

Moje gotowanie i kuchnia w UK

Staram się czerpać z tego bogactwa smaków i zapachów jak najwięcej, lubię eksperymentować w kuchni tak więc nie znajdziecie u mnie tylko i wyłącznie schabowego, czasem się trafi ale znajdzie się też i smakowity łosoś, wietnamskie danie czy coś z kultury śródziemnomorskiej. Dość często zaglądam do książek lub programów Jamiego Oliviera* lubię jego spontanicznie normalny misz masz w kuchni i brak sterylności, moja kuchnia to nie laboratorium chemiczne. Mój mąż całkiem nieźle piecze, stąd zdarza się u nas szarlotka z przepisu teściowej ale i jakiś cud miód wypiek z książki Marry Berry*.

Macie ochotę spróbować coś z kuchni angielskiej to zajrzyjcie koniecznie na bloga Kwestia Smaku tam już wiele potraw zostało oswojonych i dodatkowo wzbogaconych – TUTAJ 

Na zdjęciu angielski deser zwany Trifle

Tradycyjnie zapraszam do innych blogerów :

Gone to Texas – G jak guacamole

Zaczynam od początku- G jak góry

Observatore – G jak Gabinet Luster

Direction Sweden – G jak goście

Nie zawsze poprawne zapiski Dee – Gorzki posmak pracy z rodakami

Kropka za oceanem – G jak Great Fire

Anna Maria Boland – G jak gazety

Justa poza granicami – G jak Gustaw

ALFABET EMIGRANTA W STORYLANDZIE
A B C Ć D
E F