Klucz do legendy na Walentynki

Walentynkowo witam wszystkie Walentynki męskie i żeńskie ,zaroiło się dziś w internecie od słodkich opowieści, serduszka się stroją na instagramach ale i w witrynach sklepów. Może jakaś kolacja walentynkowa czai się w kątach Waszych domów ?

Moją propozycją na Walentynki w tym roku jest lokalna,angielska legenda o Sir Bevois i jego ukochanej. Prawdziwy romantyczny dramat, kto jeszcze nie przeczytał niech szybko naleje sobie lampkę dobrego wina i przeczyta miłosną opowieść  znalezioną w XIV wiecznym manuskrypcie – jej treść znajdziecie w moim poprzednim poście TUTAJ

Dzisiaj chciałabym nieco oderwać się od tej przemiłej historii i przenieść się w nowożytne czasy, bo jak się okazuje ślady legendy znalazłam w moich okolicach. W centrum Southampton stoi majestatyczna brama ( Bargate ) strzegąca kiedyś wejścia do samego grodu, przez wiele stuleci otoczona budynkami. W czasie wojny duża cześć zabudowań uległa zniszczeniu lub zwyczajnie obruciła się w gruzy po nalotach bombowców niemieckich. Brama się jednak ostała, sama  jedna, stoi w centrum i jest wspaniałym  symbolem miasta. Z boku budowli można dojrzeć schody, prowadzą do małego muzeum, które znajduje się na pięterku. Niestety nie jest ono zbyt często otwarte,gdy uda Wam się zobaczyć otwartą bramę bez wahania zapytajcie o możliwość zobaczenia tego co znajduje się w środku. Waszym oczom ukarze się typowo średniowieczne wnętrze, izba z drewnianymi wspornikami a  na ścianach wiszą dwa obrazy. Na pierwszym zobaczymy rycerza zwanego Sir Bevis , drugi przedstawia olbrzyma o imieniu Ascupart ( Ascapar)


Oba obrazy znajdowały się kiedyś na froncie bramy strzegąc wejścia do miasta , jednak ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe i fakt iż mogą się ulec zniszczeniu zostały  przeniesione do środka.

Dlaczego te dwie postaci były tak ważne dla miasta iż ich wizerunki zdobiły frontowe drzwi bramy?! Dla niektórych być może to tylko legenda, jednak są ludzie nadal żyjący w Southampton, którzy twierdzą iż są w tym mieście miejsca szczególne, tajemnicze i pełne zagadek. 

Właśnie takim miejscem jest obszar zwany Miasteczkiem Bevois ( Bevois Town ) wybudowane pod wzgórzem o tej samej nazwie. Cały ten obszar był kiedyś zwany Doliną Bevois ( Bevois Valley ) dzisiaj pozostała tylko nazwa na dość ruchliwym odcinku drogi w jednej z części miasta.


Oczami wyobraźni możemy jednak zobaczyć wzgórze i dolinę przy rzece zanim czasy wiktoriańskie wdarły na to miejsce obszary miejskie. Dzisiaj ten ścisłe zabudowany teren jeszcze w XI i XIII wielu był obszarem zalesionym, gdzie istniały zabudowania małego szpitala i budynków należących do konwentu klasztornego św. Augustyna.
W czasach reformacji wszelkie dobra klasztorne zostały zarekwirowane a obszar Bevois Valley przeszedł w ręce prywatne. Nie będę przedzierać się przez gąszcz historii kolejnych właścicieli ziemskich, bardziej zainteresował mnie jeden okres w dziejach tego skrawka ziemi.  W roku 1723 wybudowano na tym terenie wspaniałą posiadłość o wdzięcznej nazwie Bevois Mount House, budynek powstały z inicjatywy hrabiego Charlsa Mourdanta, jego żona znana wtedy śpiewaczka operowa Anastasia Robinson mieszkała tam rownież po jego śmierci. Ci bogaci właściciele ziemscy wybudowali w tym miejscu sporą posiadłość z pięknymi ogrodami.

Do dzisiaj zachowało się trochę fotografii i obrazów ukazujących rozmach i przepych tego miejsca.


W 1840 zmarła ostatnia prawowita właścicielka posiadłości, odtąd nad jej losem rozciągnęły się czarne chmury. Posiadłość straciła właściciela a tym samym ogłoszono jej sprzedaż, nikt jednak nie chciał kupić pięknego domu z olbrzymim terenem ziemi. Budynek stał opustoszały przez 4 lata aż wreszcie został sprzedany za śmiesznie małe pieniądze. Stracił już swój dawny blask, cudowne i znane w całej Europie ogrody stały się dziką dżunglą, o tym iż kiedyś szukali tutaj natchnienia tacy poeci jak Pope czy Voltaire nikt zdawał się już nie pamiętać. Od 1850 roku stopniowy rozwój miasta zaczął zabierać dawne zielone tereny na rzecz budowy nowych ulic, dawne małe uliczki z małego miasteczka też zmieniły swoje nazwy. Dawne Bevois Road to dzisiejsza Lodge Road, dawne Ascupart Road to dzisiejsze Forster Road. Tyle legendy, jeśli zapuścicie się kiedyś w okolice dzisiejszej dzielnicy Lordshill to miejcie się na baczności, do dzisiaj miejscowi opowiadają iż można się tam natknąć na kobietę niosącą siedem dzbanów z wodą.

Ciekawostki 

– ma się pojawić w księgarniach komiksowa wersja legendy o Sir Bevis zatytułowana Blood and Valour

– dwa lwy strzegące bramy miasta Bargate zostały postawione przez Sir Bevis , miały one pilnować aby smok nie wdarł się do miasta i porwał jego ukochaną, dzisiejsi Sotonianie uważają iż nadal strzegą miasta przed złymi siłami i duchami

– ciekawy mural został namalowany na ścianach Bitter Virtue beer shop w okolicach Cambridge i Alma Road – możecie zobaczyć na nim wizerunek Bevois Mount House, postać Sir Bevois i obraz miasta dziś

– współczesna rzeźba ostrza Mortglay stoi u wylotu drogi Thomas Lewis Way

– pra,pra,pra,pra,pradziadek Jamesa Camerona był mieszkańcem Mount Bevis House

– przy współpracy lokalnych władz został zainicjowany projekt pt. Blood &Valour – miejscowi artyści pragną wydać komiksową wersje legendy, oprócz tego bardziej rozpropagować samą legendę – książkę można już zarezerwować przed jej wydaniem, więcej znajdziecie TUTAJ