Las Palmas de Grań Canaria /2

Oto kolejny odcinek mojego nowego cyklu, w którym opowiem o moim pobycie na Gran Canarii. To opis czysto subiektywny,widziany z perspektywy mojego własnego ‚widzi mi się’ dlatego jeśli ktoś ma inne zadanie może śmiało wyrazić je w komentarzach. Poprzedni odcinek znajdziecie TUTAJ 

Na lotnisku bardzo łatwo można znaleźć  informację o przystankach autobusu GLOBAL- sa niebieskie i poruszają się po całej wyspie, jak podawały informacje w necie to właśnie nim mieliśmy się dostać do naszego hotelu w Playa del Ingles na południowym wschodzie wyspy.
W autobusie wszyscy mają przyklejone nosy do szyby- tutaj ziemia jakby pomarszczona w kolorze ciemnego kakaa. Domki rozsiane w różnych miejscach, przykucnięte na moment, przybrane w kolory zachodzącego za górami słońca. Jeszcze dalej hotele, hotele i hotele i cudownie egzotyczna roślinność. 

Nareszcie jesteśmy na miejscu, bucha w nas rozgrzane powietrze- dochodzi godzina 20.00 a na ulicznym zegarze i wskazniku temperatury powietrza bagatela, 35 st C !!!

Do hotelu nie mamy daleko, idziemy z naszym całym majdanem, mamy pokój z widokiem na basen…na parterze, to najniższy standard ale nam nie chodzi o luksusy, chcemy się cieszyć tym czasem, cena pokoju jest bardzo niska, patrzymy ostrożnie na otoczenie, na nasz niemal, studencki pokoik i wiecie co?  Ogarnia nas prawdziwa radość- mamy siebie, te palmy za oknem,niebo i cykady świerszczy a i jeszcze mała lodówkę i aneks kuchenny, wody nie brakuje w kraine, nawet mamy własny prysznic. 

Noc mija z na wpół otwartymi oczami, śmieszą nas prześcieradła zamiast kołder ale nie dziwią przy tej temperaturze.

Zasypiamy z uśmiechem na twarzy- nareszcie mamy WAKACJE!! 🙂

Następny odcinek już w najbliższy poniedziałek – zapraszam 

Gran Canaria widziana moimi oczami – poprzednie odcinki