Lekcja języka niemieckiego

MADE IN GERMANY

Nie wiem jak to w waszym przypadku ale u mnie akurat lekcje języka niemieckiego kojarzą się z dość typowym elementem czyli studencką zasadą 3×Z,czyli zakuć, zdać i zapomnieć.
Może narażę się tutaj osobom kochającym germanistykę, z upodobaniem czytających Goethego w oryginale lub zwyczajnie mieszkającym w Niemczech.
Nie, ja nigdy nie przepadałam za tym językiem. Od zawsze wydawał mi się mało poetycki, surowy i jakby siekierą ciasny. Chcąc nie chcąc uczyłam się go w liceum, na studiach ale jakoś zawsze przechodził bokiem, bez echa.
To tyle o moim stosunku emocjonalnym do tego języka.  Co się jednak okazuje gdzieś tam zawsze był w tle i towarzyszył mi w życiu, więcej niż bym się tego spodziewała. Po pierwsze urodziłam się na terenach po niemieckich, większość moich sąsiadów z pokolenia moich dziadków pamięta jak przyjeżdżali na te wysiedlone przez Niemców obszary. Moje miasto rodzinne jak i okolica ma swoją historię nierozerwalnie związaną z naszym zachodnim obszarem. Nawet moja sąsiadka znająca doskonale ten język próbowała we mnie wpoić miłość do tego języka a może bardziej uzmysłowić iż żyjąc przy zachodniej granicy łatwiej mi będzie wejść w wielki świat. Cóż jak widać nie mieszkam dzisiaj w Niemczech ale z wielką ochotą wybrałabym się w podróż po tym olbrzymim kraju.
Dzisiaj zabiorę wszystkich w króciutkie, niemal weekendową wyprawę postcrossingową do Niemiec.
Wszystko za sprawą moich widokówek i nowej znajomości.

Wyprawa do Niemiec
Mam dzisiaj przyjemność zaprezentować wam moje dwie nowe widokówki, które przybyły do mnie z Niemiec. Lubię jak sama mogę wysłać tam kartki bo zawsze dochodzą szybko i bez problemu, gdy tymczasem moja kartka do Hong Kongu przemierzyła drogę prawie w 48 dni.

A oto moje dzisiejsze bohaterki:

Pocztówki – co przedstawiają

image

Pierwsza pocztówka jest naprawdę klimatyczna, idealnie wpasowuje się w letni klimat. Bałtyk, złoty piasek, przyjemny szum morza i muszelki rozsiane na piasku. Wakacje i słońce w czystej postaci.

image

Tym razem popatrzcie na tą przepiękną kartkę o dość nietypowym rozmiarze, naprawdę mnie ucieszyła, piękny widok miasta i katedry.

SKĄD DO MNIE PRZYBYŁA

image
Oczywiście dzisiaj mówimy po niemiecku ☺,zapraszam wszystkich na małą wycieczkę do trzech miast, pierwsze dwa to adresy, z jakich przybyły moje kartki ,trzecie zaś to niespodzianka jaka mnie ostatnio spotkała. Muszę przyznać iż każde z tych miejsc bardzo przypadło mi do gustu i chyba tak naprawdę miałabym ochotę odwiedzić je osobiście a nie tylko przysłowiowym ” palcem po mapie”.

Wspomnienie odwiedzin w Gdańsku

Co ja tutaj wypisuję, najpierw piszę o Niemczech a później przenoszę wszystkich myślami do naszego pięknego Gdańska. Wszyscy jednak wiedzą ,że to właśnie budowniczowie i architekci tworzą wizerunek miast. Kiedy pierwszy raz oglądałam zdjęcia z Lubeki, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że kiedyś to miasto widziałam. Ciekawe jak to jest tylko możliwe, gdy moje odwiedziny Niemiec ograniczyły się jak dotąd tylko do szybkich przejazdów przez ten kraj,szybkich odwiedzin Gorlitz i Drezna. Skąd więc to dziwne wrażenie?

LUBEKA ( z języka niemieckiego Lübeck ) bo o niej chcę pisać i z niej dotarła do mnie wakacyjna kartka bardzo przypomniała mi Gdańsk. Miasto położone jest na północy Niemiec i jest jednym z większych portów ,podobnie jak nasz Gdańsk położona jest nad zatoką u ujścia rzeki Trave.
Co warto zobaczyć w tym mieście :
– symbol miasta czyli Bramę Holsztyńską
– zabytkowe kościoły, których wieże górują nad miastem,potoczna nazwa miasta to „Miasto siedmiu wież
– zabytkową starówkę, miasto przeżywało swój złoty wiek w XVI wieku, nie można oprzeć się wrażeniu iż czas się tam zatrzymał (wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO )

image

image

Tego nie można zapomnieć a grzechem byłoby nie zrobić w Lubece

– popłynąć w rejs po kanale odpływającym miasto, to zupełnie inne oblicze miasta z perspektywy rzeki

image

– spróbować marcepana z Lubeki,to właśnie tutaj wykonuje się tego najbardziej znanego z naszych półek sklepowych

image

– powdychać jodu, pozbierać muszli z nad Bałtyku, zaledwie 20 minut jazdy autobusem od centrum znajduje się nadmorska dzielnica miasta- Travemude
– zabrać ze sobą kawał dobrej lektury i poczytać np Guntera Grassa ( pisarz mieszkał w mieście do końca swych dni) ,czy Thomasa Manna (tutaj można zobaczyć słynny dom bohaterów z jego powieści )

image

PERŁA GOTYKU NAD RENEM
Tym razem przeniesiemy się do Kolonii nad Renem,miasto zostało niemal doszczętnie zniszczone w czasie wojny,ocalała jedbak jego największa perła. Katedra w Kolonii od dawna jest miejscem pielgrzymek nie tylko dla ludzi pragnących wrażeń duchiwych,przyciąga również ludzi zafascynowanych wspaniałą architekturą. Niemal we wszystkich opisach i notkach turystycznych można znaleźć informację iż wielkość katedry nas zadziwi,wprawi w zadumę i wzbudzi podziw i rezpekt wobec budowniczych tej wspaniałej budowli.

Budowa obecnej gotyckiej świątyni rozpoczęła się w 1248 i trwała z przerwami ponad 600 lat do 1880. Usytuowana na miejscu rzymskiej świątyni z IV wieku i późniejszego kościoła z czasów karolińskich nieopodal rzeki Ren katedra kolońska ma 144 m długości i 86 m szerokości oraz wieże o wysokości 157,38 m[1] Po ukończeniu wież (około 1870) katedra była najwyższą budowlą świata do 1884. Jest drugą co do wysokości gotycką budowlą sakralną na świecie (po katedrze w Ulm) i trzecią co do wielkości katedrą świata pod względem powierzchni (po katedrze Świętej Marii w Sewilli i katedrze Narodzin Świętej Marii w Mediolanie). Powierzchnia kościoła wraz z wieżami to 7000 m². W 1996 r. katedra została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Budowla jest wizytówką zarówno Kolonii, jak i całych Niemiec, masowo odwiedzaną przez pielgrzymów i turystów; w 2001 było to blisko 6 mln osób. W 2005 roku katedra była jednym z głównych punktów programu Światowych Dni Młodzieży pod przewodnictwem papieża Benedykta XVI.

Budowę świątyni rozpoczęto nie tylko na potrzeby liturgiczne, lecz także dla umieszczenia w niej sprowadzonych z Mediolanu relikwii Trzech Króli. Wysokie prezbiterium jest ideowym nawiązaniem do średniowiecznych relikwiarzy. Relikwie uczyniły Kolonię ważnym ośrodkiem pielgrzymkowym w średniowieczu, obok takich miejsc jak Rzym,Jerozolima, Santiago de Compostela i Akwizgran. ( Źródło tekstu Wikipedia )

image

image

Co jeszcze można a nawet powinno się zobaczyć w Kolonii
– oczywiście oprócz samego wnętrza katedry można się także wdrapać na jej wieżę ( 20 min wspinaczki po wąskich schodach jak piszą w przewodnikach) tak więc punkt obowiązkowy dla wszystkich dbających o zdrową sylwetkę
– spacer wzdłuż Renu całkiem romantyczna wersja zwiedzania miasta
– przejażdżka kolejką linową do zoo

image

Niespodzianka po niemiecku

Nigdy nie wątpiłam,że będzie mi jeszcze kiedyś dane odświeżyć mój dawno zapomniany j.niemiecki a to za sprawą mojej korspondencyjnej przyjaciółki z Niemiec. Tak samo jak ja uwielbia pisanie tradycyjnych listów i stąd ta nasza znajomość. Moja znajoma mieszka w pięknym miasteczku Celle.
Wiadomo iż piszemy do siebie w języku angielskim,ona zna moją awersję do jej języka ojczystego ale i tak od czasu do czasu podsyła mi dowcipnie takie perełki jak ta :

Man sieht nur mit dem Herzen gut, das Wesentliche ist für die Augen unsichtber ( Antoine De Saint Exupéry)

Co w wolnym tłumaczeniu brzmi :

Liczy się tylko serce, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu

image

i tym to pięknym akcentem zakończę naszą czwartkową postcrossingową wycieczkę do Niemiec, następna już wkrótce – zapraszam 🙂

Viola ze Storylandu 😊💜