Nieszczęśliwi kochankowie i inne duchy Southampton

Z pewnością każde miasto ma swoje tajemnicze miejsca,takie które bardziej budzą trwogę niż fascynację. To ciemne i nieprzyjemne zakątki, miejsca dotknięte klątwą , wywołujące dreszcze na wspomnienie dawnych, złych wspomnień. Bywają i takie, od których powinniśmy trzymać się z daleka ze względu na ślady zbrodni, krwawego morderstwa. Już słyszę w uszach nieprzyjemny zgrzyt więziennych kajdan, jęki zjaw i snujące się cienie we mgle tak gęstej jak mleko…

Dzisiaj czas na opowieść o Southampton, w którym wciąż straszy a duchy tych co nie odeszli nie dają spokoju żywym.

PUB PEŁEN DUCHÓW 

Tawerna ” The Red Lion” została wybudowana w XI wieku i prawdopodobnie uchodzi za miejsce najbardziej ” nawiedzone” w całym mieście, łowcy duchów dość często lubią odwiedzać to miejsce bo jak mówią nie trudno tam wyczuć obecność tajemniczej ektoplazmy. Niektórzy nawet zarzekają się iż w tym budynku mieszka aż 21. Jak twierdzą aktualni właściciele pubu dość często można zobaczyć niewyraźny zarys postaci kręcącej się w pobliżu baru, to prawdopobnie zjawa dawnej karczmarki, która zgineła spadając ze schodów. Co ciekawe jedni twierdzą iż mogła to być sprawka tajemniczego Pitta. Tak właśnie nazywają ducha, największego złośliwca w pubie, podobno jest dość ponurą postacią  i nie przepada za nikim, to za jego sprawką giną w pubie cenne przedmioty w niewyjaśnionych okolicznościach, tłuką się talerze lub szklanki w najbardziej nieoczekiwanym momencie a obrazy same spadają ze ścian. Właściciele często ostrzegają swoich gości aby uważnie schodzili ze schodów i trzymali się barierki, bo zdarzały się przykre upadki i wiele osób zarzeka się iż wyraźnie poczuli jakby ktoś popchnął ich od tyłu.

Warto jednak zajrzeć do tego pięknego w swojej urodzie budynku, trzeba tylko uważać na złośliwego Pitta.



DUCHY Z DOMU TUDORÓW

Dom Tudorów ( eng. The Tudor House) to obok słynnej bramy wjazdowej Bargate najbardziej rozpoznawalny obiekt zabytkowy w mieście , usytuowany w samym sercu Starego Miasta na skwerze św.Michała przy kościele pod wezwaniem św. Michała Archanioła. Zabytek przez wiele lat stał samotny i czekał na kapitalny remont, może tym bardziej duchy rozgościły się w nim z wielką ochotą. Obecnie pełni funkcję muzealną i zaprasza turystów do przeniesienia się w czasie w dawne czasy, XV wieczne miasto i port. Zielony Pokoj w Domu Tudorów budzi szczególne emocje, psy uciekają od progów tego pokoju z paniką w oczach a turyści jak i pracownicy wspominają iż zdarzyło im się zauważyć dziwne cienie w tym pokoju a niektórzy są przekonani iż ktoś ich dotknął,  poczuli wręcz czyjś oddech na swoim karku.

Sama jeszcze nie odwiedziłam Domu Tudorów po świeżym remoncie, czekam aż zrobi się nieco cieplej aby zobaczyć jego słynny ogród ale nie wiem już czy odważę się na wejście do Zielonego Pokoju.



NIESZCZĘŚLIWI KOCHANKOWIE

Wielu turystów kojarzy miasto Southampton z Titaniciem,zresztą bardzo słusznie bo oto właśnie stąd wypłynęł on w swój dziewiczy i ostatni rejs. Przenieśmy się więc do roku 1912 , niedaleko nadbrzeża gdzie stał zacumowany Titanic , nowa duma firmy White Star wszyscy cisnęli się aby zobaczyć to nowe cudo techniki. ( Musicie wiedzieć iż Titanic wypłynął w swój rejs oficjalnie z Belfastu,gdzie został wybudowany ale to właśnie moje miasto było jego domem rodzinnym. Załoga Titanica w 80% pochodziła z tego miasta – portu, tutaj w większości był zaopatrywany w towary spożywcze a po wielkiej tragedii to miasto przybrało barwy żałobne. Już wkrótce napiszę moją relację z odwiedzin miejscowego muzeum i wystawy poświęconej pamięci tych co zginęli na Titanicu.) W mieście można znaleść wiele miejsc związanych z jego historią jednak dzisiaj zatrzymajmy się przy jednym z nich.

Oto wspaniały budynek South Western House, w roku 1912 ten wspaniały i pełen majestatu budynek był siedzibą Hotelu South Western. Okna apartamentów na najwyższym piętrze kusiły swoim splendorem, luksusem i wszelkimi wygodami. Nadszedł rok 1912 a konkretnie dzień 15 kwietnia , z okiem hotelowych goście mogli podziwiać wspaniały kolos statku, to nim mięli odpłynąć w stronę Queenstwown w Irlandii po następną grupę pasażerów aby wreszcie wyruszyć do Nowego Jorku. Hotel posiadał wszelkie wygody do zadowolenia najbardziej kapryśnych gustów,prawie cały wypełniony był gośćmi ,którzy stanowili pózniej pierwszą klasę na statku.

Po wielu latach wielu gości hotelu a także dzisiaj mieszkańcy twierdzą iż widywali na korytarzu zatroskanego mężczyznę ,zawsze się gdzieś spieszy i wygląda jakby kogoś szukał. Jego niewyraźna postać zawsze widziana jest w pobliżu pokoju numer 667. W listopadzie 1931 roku portier hotelowy usłyszał odgłos strzałów z tego właśnie pokoju. Na miejscu odnaleziono dwa ciała ,kobiety i mężczyzny,wyglądali jakby byli kochankami,trzymali się za ręce,mięli zamiar popełnić razem samobójstwo,jak się okazało pomimo ciężkich obrażeń kobieta została uratowana. Od tamtego czasu duch ” tajemniczego kochanka” zwany Mr. Drapper włóczy się po korytarzach, smutny szuka swojej drugiej połowy.

W budynku nie ma już dzisiaj hotelu jest to za to wspaniały apartamentowiec , podobno mieszkania w miejscu gdzie znajdował się kiedyś pokój numer 667 dość często zmieniają swoich właścicieli, czyżby Pan Drapper zbytnio się naprzykrzał swoją obecnością ?!



Dzisiejszy post powstał w ramach marcowego projektu Klubu Polek na Obczyźnie do którego rownież należę ,w tym miesiącu piszemy o miejscach i rzeczach strasznych oraz śmiesznych oraz ogólnie o tym jak radzimy sobie z zimą w krajach, w których mieszkamy. O tym jak to wygląda u mnie możecie przeczytać TUTAJ , zapraszam też do lektury innych moich blogowych znajomych w ramach tego cyklu , tutaj dla przykładu dowiecie się jak przetrwać zimę w Urugwaju –TUTAJ 

Śpijcie dobrze i niech Was nie dręczą żadne nocne mary 😉