Palmitos Park / Gran Canaria 4

Dzisiaj czas na wycieczkę, nie wyobrażamy sobie naszego pobytu bez choć częściowego poznania wyspy. Tak więc dobrze zorganizowani budzimy się rano i zapakowani w spory zapas wody wyruszamy do PALMITOS PARK.Trzeba wiedzieć,że park usytuowany jest w cudownym miejscu- to prawdziwy kanion a wysokość skalnych półek po obu stronach drogi dojazdowej oszołomi wysokością, majestatem i pięknem.

Każdy kto przylatuje na wyspę powinien się tam wybrać,zajrzenie w głąb wyspy oznacza zobaczenie jej prawdziwego oblicza. Na tym terenie człowiek czuje się malutki i niezdarny, to prawdziwa skalna pustynia, gdzie królują tylko opuncje i sukulenty. Nie uraczysz tam kropli wody, koryta rzek od dawna są wyschnięte gdzie królują aloesy.Niech Was nie zwiodą zielone miejsca, one są nawodnione sztucznie przez doprowadzoną tam wodę. Gdzie niegdzie widać hiszpańskie osiedla, malutkie domy przyklejone do skał, odgrodzone sporym murem chronią plantacje bananowców, migdałów, cytrusów- jedynego zródła życia. Wszystko pokrywa gruba warstwa kurzu.

W środku tego zapomnianego przez Boga miejsca,człowiek stworzył prawdziwy „Ogród Eden”- Palmitos Park.

W parku uderza prawdziwa harmonia piękna natury i pomysłu człowieka. W dolinie można podziwiać prawdziwą oazę zieleni, cudowny gaj palmowy, uroki lasu równikowego, prawdziwe wytchnienie dla oczu i nagrzanego od słońca ciała. Cały ten teren to także swoistego rodzaju zoo, ale nie takie z naszych starych wyobrażeń, gdzie klatka ciśnie się obok drugiej, tutaj zwierzęta i ptaki mają sporo miejsca i żyją w zgodzie z człowiekiem. Gdy weszłam do Palmitos Parku czułam,że to ja jestem ich gościem.

Pnąc się wąskimi ścieżkami w górę odczuwaliśmy zmianę, bo oto z gaju palmowego weszliśmy w Królestwo Kaktusów, jakby ktoś czarodziejską różdzką przeniósł nas do Arizony, na daleką pustynię. Idąc pod górę jest bardzo gorąco, weźcie ze sobą dużo wody, bo znika maksymalnie szybko, a malutkie kawiarenki na miejscu zarabiają na naiwnych turystach, w sumie na dwie głowy wypiliśmy tam 7 litrow wody!!

Na szczycie czeka nagroda- cudowny widok kanionu i doliny palmowej. To jednak jeszcze nie koniec atrakacji, ponieważ gospodarze umieścili tam swoistego rodzaju scenę teatralną- przed nami pokaz ptaków drapieżnych i egzotycznych.Ten swoistego rodzaju amfiteatr z cudowną naturalną scenografią zachwyci każdego. Oto niesamowity amfiteatr gdzie naturalną scenografią jest widok na kanion i okoliczne wzgórza. Chyba nie muszę wspominać iż widok latających w tym krajobrazie amerykańskich orłów czy sępów krążących nad naszymi głowami wywołuje prawdziwy dreszcz emocji. To wspaniały widok.

W innej części parku jest kolejny obiekt- wielkie akwarium i arena dla DELFINÓW. Moje emoje puściły na wodzy i pokaz tych cudownych zwierząt wywołał u mnie łzy radości i szczęścia. Wspaniałe widowisko, naprawdę to trzeba zobaczyć! Wiem,że temat delfinów i ich tresury jest bardzo kontrowersyjny, dużo się teraz słyszy o metodach bardzo dalekich od humanitarnych jeśli chodzi o nauczenie ich skoków czy piruetów. Oczywiście jestem przeciwna bezludzkiemu traktowaniu zwierząt jak rzeczy. Nie wydaje mi się żeby takie przypadki były obecne w Palmitos, widziałam tam prawdziwą nić porozumienia pomiędzy opiekunami a delfinami.

Ostatnim akcentem był pokaz wesołych papug- dużo śmiechu i halasu, super dla dzieci. Może nie wszyscy wiedzą ale właśnie w tym ogrodzie zwierząt i roślin po raz pierwszy zorganizowano typowy występ dla ludzi z udziałem zwierząt. Wcześniej wszelkiego rodzaju pokazy tresury kojarzone były tylko z cyrkiem, teraz ogrody zoologiczne pokazują nieco inne oblicze zwierząt, pokazy mają wartość edukacyjną nie tyle co mają zainteresować i rozbawić widza ale pokazać mu charakterystyczne cechy zwierząt,poinformować o ich umiejętnościach, przekazać ich piękno i harmonię ze światem przyrody. Nie tylko stajemy się biernymi widzami ale uczymy się jak chronić to piękno od zagłady.

Palmitos Park jest bez wątpienia jedną z najlepszych atrakacji Gran Canariii i trzeba ją zaliczyć obowiązkowo!!!

Zwłaszcza,że można tam dojechać bez problemu niemal z każdego zakątku wyspy autobusem .

Po całym dniu chodzenia szczęśliwi wróciliśmy do siebie, wieczorem jeszcze poszliśmy na smacznego steka , spacer po nadmorskiej promenadzie dobrze nam zrobił.

Teraz czas na odpoczynek, to był kolorowy dzień, jak piękne motyle w Palmitos Park.
Jeśli spodobał Wam się kolejny odcinek mojej opowieści o Gran Canarii zapraszam za tydzień.
W sobotę natomiast post z nieco innej beczki, ciekawa inicjatywa kulturalna – zapraszam.

Gran Canaria widziana moimi oczami – poprzednie odcinki 

1 * 2 * 3
———
Wszystkie fotografie w tym poście pochodzą z mojej prywatnej kolekcji.