Plaża Anglików /Gran Canaria 3

Nareszcie rozpoczyna sie nasz pełny pobyt, nieco wczesńie bo gdzieś ok.8.30 budzi nas śpiew ptaków. 

Leżę na łóżku i patrzę na skarwek nieba za oknem, widzę szerokie liście palm trącane przez niesforny wiatr. Niebo złoci się od wschodu- wielki,złoty olbrzym już wychodzi na swoją codzienną wędrówkę. Od razu można zorientować się, ze typowe z nas nowo przybyłe  „świeżaki” – tylko my wstajemy skoro świt, gdy reszta śpi w najlepsze.Uwielbiam wychodzić  na nasz mini taras- kolejny plus mieszkania na parterze- rozglądać sie po hotelowym ogrodzie.

Patrzę na różnorodne bogactwo roślin, słyszę odgłosy papug i zastanawiam sie czy chowają sie gdzieś w liściach palm- pózniej odkryję,że przy każdym niemal hotelu w ogrodzie hodowane są papugi, siedzą i pokrzykują,ekstra dawka egzotyki dla gości hotelowych. Nie myślcie jednak iż są specjalnie sprowadzane,sama na własne oczy przekonałam się iż papużki nierozłączki żyją dziko w naturze na terenie całej wyspy. Zwłaszcza wieczorami gromadnie przelatywały z drzewa na drzewo lub jazgotliwie rozprawiały o czymś w koronie palm.

Z dala widać błękit oceanu, po śniadaniu idziemy na plażę, to zaledwie kilka kroków i nasze pierwsze spotkanie z ciepłymi falami. Piasek na plaży ma nieco brudnawy odcień, przez to,że wymywany jest z po wulkanicznej skały. Oto roztacza się przed nami widok na jedną z części nadmorskiego kurortu Playa del Ingles ( w wolnym tłumaczeniu zwaną Plażą Anglików). Miejscowość powstała w 1962 roku na terenach wydartych pustyni, dzisiaj stanowi mekkę dla turystów zagranicznych w większości przeważają tu Szwedzi,Niemcy czy mieszkańcy wysp brytyjskich, to jednak ciągle się zmienia. 

Z jednej strony widać niekończący sie sznur hoteli i domków rozsianych na skałach ,za to z drugiej widać słynne wydmy w Maspalomas- ciekawe wrażenie ,jakby Sahara zrobiła krok przez morze. ( o tym ciekawym zjawisku napiszę w osobnym poście )

Na plaży gwarno od turystów, na szczęście to już nie szczyt sezonu, więc i gawiedź nieco mniejsza.

Nie chcemy płacić ekstra za wypożyczenie  leżaka, wolimy leżenie na piasku,  mamy ze sobą  olbrzymie plażowe reczniki. Spacer przez rozgrzany piasek to jednak nie lada wyczyn- jakby się chodziło boso po rozpalonych weglach. Uff jaki gorący… Nie zapomnijcie zabrać ze sobą jakiś klapek lub plażowego obuwia, poparzenie stóp murowane.

Woda- istny cud,ciepluśka z piaszczystym dnem, można siedzieć godzinami i ani odrobinę nie jest zimno. Warto dodać iż to plaża stworzona dla każdego, dzięki tym wielkim połaciom piasku na brzegu, linia brzegowa jest bardzo przesunięta w głąb morza. Ten kto kocha pływać musi odejść trochę dalej od brzegu ale każdy kto nie jest wytrawnym pływakiem będzie tym miejscem zachwycony, nie trzeba obawiać się niespodziewanych głębi a woda jest bardzo przyjemna i można naprawdę czuć się bezpiecznie. Trzeba pamiętać iż nie wszystkie części plaży mają budki ratownicze, jeśli więc wybieracie się na plażę z dziećmi warto bardziej zatrzymać się przy tych częściach.
Korzystamy ze słońca w tym dniu ostrożnie, po południu idziemy na zakupy do spożywczaka. Powiem krótko, sklepy zwane „Supermarkets” to sztuczne sieciówki z towarami w cenach tylko dla turystów, wcale nie jest tanio. Jeśli macie wypożyczone auto warto pojechać nieco dalej i zaopatrzyć się w sklepie dla miejscowych, złapiecie się za głowę jak wielka będzie różnica w cenie za pojedyncze towary.


Wieczorem raz jeszcze plaża i wieczorny spacer nadmorską promenadą.

Nie tylko turyści oblegają to miejsce wieczorową porą,co krok spotykamy koty, wygrzewają sie na rozgrzanych kamieniach,zaglądają w oczy turystom, przymilają się lub po prostu olewają  towarzystwo. Widać,ze mieszkają tutaj dobrzy ludzie bo o nie dbają, zostawiają wodę i sucha karmę. Jednak w naturze tych zwierząt jest nieustanna chęć zwrócenia na sobie uwagę. Przyciągają nasze spojrzenia swoim niezwykłym wyglądem, kolory sierści są rozmaite, niektóre przywołują nas cichym miałczeniem. Od zawsze kochałam koty, nie potrafię przejść obojętnie by choć na moment nie zatrzymać się przy jednym, takie wieczorne rozmowy kota i człowieka.

Koty wychodzą na promenade wieczorem i siedzą w świetle latarni, słuchają szumu oceanu- tacy wyspiarscy filozofowie, ciekawe o czym tak rozmyślą?! 

Jeśli spodobał Wam się kolejny odcinek mojej opowieści o Gran Canarii zapraszam za tydzień. 

W sobotę natomiast post z nieco innej beczki, ciekawa inicjatywa kulturalna – zapraszam.

Gran Canaria widziana moimi oczami – poprzednie odcinki 

1  * 2