Powitanie Nowego Roku na Wyspach

Post ten powstał w ramach wspólnego projektu wraz z innymi blogerami, każdy z nas mieszkając za granicą opisywał zwyczaje związane z powitaniem Nowego Roku w krajach,w których obecnie mieszkamy. Do projektu pt. Co z tym szampanem,czyli jak wygląda Sylwester w innym kraju      zaprosiła mnie Kinga z bloga Kinga on Tour.

  Bardzo dziękuje za udział w projekcie. 

31 grudnia cały świat ogarnia sylwestrowe szaleństwo, wszyscy żegnamy stary rok i z nadzieja witamy nowy.Tak tez jest i w Wielkiej Brytanii, na całej wyspie odbywają się zabawy sylwestrowe. Anglicy od początku grudnia bawią się w najlepsze na tzw. Christmas party, te większe lub mniejsze prywatki czy uroczyste kolacje i bale uwieńczone są właśnie nocą zakończenia roku. Niektórzy spędzają ten czas na zabawach zorganizowanych w lokalach, inni odwiedzają dobrze sobie znane puby lub kluby, podobnie jak w Polsce nie brakuje i takich co wolą zasiąść przed ekranami swoich telewizorów.

Gdy tylko zegar na Big Benie wskaże północ ,wszyscy mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa złapią się za ręce krzyżując je na skos z najbliżej stojącą osobą i wspólnie zaśpiewają pieśń ‚ Auld Lang Syne’.

Tradycyjna pieśń wyśpiewywana o północy jest poematem ,który został napisany około 1700 roku w Szkocji, przetłumaczona ze szkockiego dialektu opowiada o miłości i przyjaźni oraz przemijaniu.
Warto też wspomnieć o noworocznych zwyczajach , zaraz z dniem nowego roku w każdym domostwie ważną kwestią było powitanie nowego gościa w progu. W dawnych czasach gospodarze oczekiwali pierwszego gościa,miał to być przede wszystkim ciemnowłosy mężczyzna . Gość powinien przynieść ze sobą troszkę węgla,kawałek chleba,trochę pieniędzy i coś zielonego.

Węgiel – miał oznaczać iż w tym domu nigdy nie będzie zimno,chleb miał być symbolem tego iż nikogo z gospodarzy nie spotka uczucie głodu,pieniądze miały symbolizować brak kłopotów finansowych a zielenina pewność iż życie ich będzie wystarczająco zdrowe i długie. Przy wyjściu gość powinien wynieść ze sobą dzban prochu i kurzu jako symbolu tego co minęło i już nie wróci z minionym rokiem.

Ciekawa tradycja pochodzi też z Walii, rodziny i znajomi wraz z nowym rokiem przekazują sobie drobny,noworoczny upominek. Calennig przypomina nieco mały stroik, to często jabłko lub inny owoc z przymocowanymi od dołu nóżkami zrobionymi z wykałaczek służących jako podstawka, na górze często wetknięta jest krótka gałązka choinkowa. Ten drobny upominek ma symbolizować życzenia powodzenia i szczęścia w Nowym Roku. Jeśli ktoś podarowałby Wam ‚ Caleninng’ powinniście postawić go na parapecie okiennym aby odstraszał wszelkie zło od Waszego domu.


Gdybyście chcieli zobaczyć jak wyglada powitanie Nowego Roku m.in w Bangladeszu, Japonii czy na Fidżi to koniecznie zajrzyjcie na blog Kingi TUTAJ 

Na koniec mam pytanie do Was jak wyglądało Wasze zakończenie starego roku a przywitanie nowego, może jakieś szczególne wspomnienia? 

Pozdrawiam 🙂