Rok 2016 za nami

Kiedy piszę tego posta jest wieczór sylwestrowy, niktorzy z Was pewnie gorączkowo przygotowują się do zabawy, balu,prywatki czy zwyczajnego wypadu w miasto. My w tym roku postawiliśmy na wyjściowe dresy i ciepłe skarpetki, mam w zanadrzu dobre kanapki, lampkę wina,migoczące światełka mojej choinki i ŚWIĘTY SPOKÓJ ! Oczywiście gdy przychodzi koniec roku to przychodzą i refleksje, człowiek odwraca głowę i patrzy co zostawił za sobą. To dotyczy rownież mojego blogowania, właśnie w tym roku uświadomiłam sobie jak ważna jest to cześć mojego życia, mój własny i tylko własny prywatny kąt. Ten rok był przełomowy jeśli chodzi o rozwój osobisty mojego bloga,chyba każdy z nas poszukuje w pisaniu własnej historii, chce kroczyć własną drogą. Mój blog rozpoczął się od pisania o książkach i pocztówkach i stopniowo przemienia się w mój własny magazyn o życiu w Zjednoczonym Królestwie, pisanie o tym co zobaczyłam sprawia mi wielką frajdę ale chyba pomału budzi się we mnie dawny duch reportera jeszcze z czasów studiów. Nie wystarcza mi już pisanie o znanych bardziej lub mniej miejscach, które opisują przewodniki po Wielkiej Brytanii, interesuje mnie życie tutaj, historia ludzi i miejsc, światopogląd.

W dzisiejszym wpisie na wzór kartek z kalendarza chce przypomnieć poruszone przeze mnie tematy, dla niektórych z Was będzie to małe dejavu albo mała zachęta do pogłębienia lektury mojego bloga.

Zima 2016


Zima w UK to zazwyczaj wielkie pasmo deszczowej pogody, początek ubiegłego roku spędziłam w Polsce z rodziną i był to piękny czas, nastroił mnie nastrojowo ale i optymistycznie na powitanie nowego roku. Nie zabrakło też noworocznych postanowień, nie pisałam o tym,jak widzę swoje kolejne dni 2016 ale nie mogłam się oprzeć pokusie podejścia do Wyzwania Książkowego stawianego przez Olgę z bloga Wielki Buk. Nie udało mi się przeczytać wszystkich książek ale i tak zrealizowałam sporą cześć z tej listy. Niestety nie potrafiłam utrzymać ciągłości w opisie czytelniczych dokonań, wole czytać recenzje i szperać po blogach książkowych w poszukiwaniu kolejnego tytułu do przeczytania. Jeśli kogoś rozczarowałam tym faktem to przepraszam, powiem Wam tylko jedno – oddaje to w ręce specjalistów ja dalej wolę delektować się pyszną herbatką i swoim tempem czytania.

 Tak przy okazji gdybyście byli zainteresowani to na blogu  Olgi można już znaleźć propozycje Wyzwania na ten rok i zdecydowanie na luza podepnę się do tych propozycji. Zajrzyjcie TUTAJ i podpowiem Wam tylko iż do takiego wyzwania podejść powinien każdy kochający dreszczyk emocji i posiadający w sobie ducha podróżnika. Nie można zapomnieć iż książki są świetnym remedium na angielską zimę bo gdy inni cieszą się szaleństwem białego puchu, na Wyspach dla odmiany pada lub jest mgła, można sobie jakoś radzić z tym problemem. Zimą właśnie opisałam Jak przetrwać zimę w Wielkiej Brytanii.

Wiosna 2016




Kiedy nareszcie pokazały się pierwsze oznaki wiosny można było wyruszyć na jej poszukiwanie, wiosna w 2016 roku przyszła dość późno i może dlatego najpierw bardziej poszukiwałam jej wśród moich pocztówkowych zdobyczy. Wielu z Was zachwycały widoki japońskiej wiosny, które przytoczyłam w moim poście Kraj kwitnącej wiśni, nie mogłam też nie pokazać Wam piękna angielskiej wiosny przy okazji odwiedzenia pałacu i ogrodów Cliveden. Ach, zapomniałam jeszcze napisać iż wizerunek mojego kota nie bez powodu umieściłam w majowej karcie, bo wtedy właśnie pokazałam kilka kocich pocztówkowych piękności i jak widać tym postem przyciągnęłam większość kotolubków. Kochacie koty zajrzyjcie na Kocią wyspę

Lato 2016



Chyba każdy kocha lato a ja darze je prawdziwą miłością , kocham długie i ciepłe wieczory, moje stopy ubrane w sandałki, słońce i oczywiście urlopowanie. Przy moim zapracowanym trybie życia to czas ładowania bateryjek, często korzystam z okazji i jeśli nie wyjechałam z kraju to zwiedzam,oglądam, szukam okazji do odwiedzenia ciekawych miejsc,spotkania ciekawych ludzi. Przyznaje bez bicia nie pisze wtedy za dużo ale za to chłonę i zbieram materiały na pozostałe miesiące. W tym roku po raz pierwszy od dawna miałam gościa,przyjazd przyjaciółki z dawnych lat podsunął mi wiele myśli na temat znaczenia przyjaźni. Moje rozważania na temat przyjaźni na emigracji mogą wydać się komuś czczą gadaniną , dla mnie to dość osobista opowieść. Moje większe i mniejsze wyprawy to także lepsze przybliżenie miejsca, w którym mieszkam. Southampton ( dla tych co nie wiedzą) nie jest takim sobie zwykłym miasteczkiem położonym na południu Anglii, to miasto z głęboką historią. Dla zainteresowanych Top 10 mojego miasta w dwóch odsłonach. (Tutaj – cześć druga )
Jesień i początek Zimy 2016


Jesienne klimaty działają nostalgicznie rownież i na mnie, opowiedziałam Wam opowieść o dość szczególnych dla moich okolic miejsc pamięci, dwa piękne cmentarze i historia nie tylko związana z dziejami miasta – Pamięć oraz Listopadowe maki. Jesienią wzięło mnie też na wspominki mojej wyprawy na Gran Canarię nie opisałam całości , może jeszcze dodam ciąg dalszy w tym roku. Zakończyłam tegoroczne blogowanie kilkoma grudniowymi wpisami o świątecznych zwyczajach w UK.

Czy ten rok uważam za udany na blogu?

Zdecydowanie TAK bo choć mój blog nie traktuje zarobkowo, nawet specjalnie nie zaglądam w statystyki a jednak traktuje jak moje własne dziecko, coś bardzo osobistego. Jak każdy bloger mam swoje wzloty i upadki, okresy większej weny i spadku, to nieuniknione co jednak ważne rozwija mnie i uczy, daje motywacje i mobilizuje a nawet uczy systematyczności,czyni mnie bardziej kreatywną i czujną w obserwacji rzeczywistości.

Jak blog wypadł w liczbach ? 

Odwiedziło mnie w roku 2016 – 5800 osób , odsłon miałam 9845 tak więc nie jestem super hiper blogiem z olbrzymią statystyką, nawet chyba słabo się promuję i traktuje go hobbystycznie. Najpopularniejsze miesiące to maj i grudzień.

Wszystkim życzę kolejnego dobrego Nowego Roku, pełnego dobrych myśli i ciekawych spotkań.

Do Siego Roku 2017!