Rok Koguta w moim mieście

Dzisiaj przypada powitanie Nowego Roku Chińskiego i akurat jest to rok Koguta, który po dość chimerycznym i trudnym do ogarnięcia roku Małpy według astrologów powinien być rokiem działania i konkretu, rokiem odważnych decyzji.

Kogut wstaje rano jako pierwszy i budzi domowników swoją energią i entuzjazmem. Czas brać się do pracy – zdaje się mówić. I tak właśnie wszyscy powinniśmy zrobić. Nie obijajmy się i pozwólmy sobie na pełne zaangażowanie w realizowaniu marzeń. W tym roku mamy ku temu najlepsze warunki. Nie będzie nas opuszczać skupienie i lepiej niż w innych latach zadbamy o szczegóły. Kogut w kulturze chińskiej jest kojarzony z precyzją i wyrazistością. Warto wykorzystać jego pomoc w tej materii.

Nie bójcie, nie zwracam myśli mojego bloga na ścieżki astrologcznych horoskopów, mój post nawiązuje do budzącej się nowej tradycji w moim Southampton. W mieście istnieje dość spora populacja emigrantów z Chin,nie brakuje też osób przybyłych z Tajwanu, Filipin czy Hong Kongu. Nie wspomnę iż spora grupa studentów uczących się na University of Southampton pochodzi z krajów azjatyckich. Niemal z roku na rok stowarzyszenie chińskich emigrantów celebruje rozpoczęcie nowego roku na terenie miasta, poprzednie lata to nieśmiałe etykiety w restauracjach,pokazy tańca w galeriach handlowych. W tym roku jest to cykl imprez trwających cały miesiąc, korzystając z tej okazji wybrałam się na jedną z nich zorganizowaną na placu przy Guidhall Square. 

To był piękny, zimowy poranek. Słoneczko od rana cieszyło moje oczy, dość zimno ale to jeszcze bardziej budziło dobre skojarzenia z typowo styczniową aurą. Na zbierającą się grupkę widzów czekało kilka atrakcji, na miejscu znalazłam kilka małych straganów z typowo chińską żywnością, w większości były to paczuszki z suszonym makaronem,słodycze i zieloną herbatą, kosztowała ona śmieszne 65 pensów więc kupiłam jedną na pamiątkę. Wszędzie wesoło pozyskiwały czerwono złote lampiony, znalazłam je potem raz jeszcze na jednej z alejek pomiędzy centrum handlowym a powstającym kompleksem kin.

Pomimo dość dotkliwego zimna każdy z nas stał na posterunku i czekał na ciąg dalszy, lokalne grupy taneczne przedstawiły nam taniec smoka i taniec lwa, zwłaszcza ten drugi przypadł mi do gustu. Kostium tancerzy był przepiękny, sama dwójka wykazała się niesamowitą gibkością i sprawnością fizyczną. Widzów rozbawili humorem ukazując lwa upojonego winem. W przedstawienie zaangażowana była rownież spora grupka dzieci ze szkółki kung-fu, mogłam podziwiać ich umiejętności w krótkim pokazie sztuki walki, zespołowym układzie tańca. Nie było to wielkie przedstawienie jednak wiele momentów naprawdę zapadło mi w pamięć, zwłaszcza taniec z wachlarzem. 

To co najabradziej lubię w takich wydarzeniach to otwartość w Wielkiej Brytanii na wielkoluturowość i różnorodność mieszkańców, ciekawa jestem czy tam gdzie mieszkacie znaleźliście jakieś elementy rozpoczęcia nowego roku chińskiego. Na koniec troszkę więcej fotografii. 

Pewnie zwróciliście uwagę,że niektóre z dziewcząt mają ubrane burki. Nie wszystkie dzieci też pochodzą z Chin. Faktem jest,szkoła otwarta jest dla wszystkich. Tym bardziej cieszy taka otwartość na kultury i tradycje innych narodów. Tego typu wydarzeń przybliżających kulturę innych narodów w Southampton jest sporo, na pewno jeszcze Wam opowiem o niejednym festiwalu. Co jednak jeszcze mnie smuci, pomimo sporej grupy Polaków w Southampton i okolicach wciąż jeszcze nie doczekaliśmy się festiwalu polskiej kultury. Wielka szkoda bo mamy czym się pochwalić. 

Na koniec pozostaje mi życzyć Wam szczęśliwego nowego roku według kalendarza chińskiego, zdobywajmy  szczyty, realizujmy marzenia i pijmy dużo zielnej herbaty