Spojrzenie Młodzieńca

W roku 2015 mam postanowienie, poszukiwać i więcej czytać literatury polskojezycznej.  Chyba na zachętę dla samej siebie pod koniec ubiegłego roku kupiłam książkę chyba najbardziej rozpoznawanego teraz młodego, autora kryminałów w Polsce.
I nie dziwią mnie teraz te wszystkie dobre opinie, pozytywne linijki krytyki literackiej i kolejne wywiady z autorem w poczytnych magazynach.
To naprawdę autor na miarę zachodnich form kryminalnych, świetnie rozwinięta intryga a sama historia poparta jest świetnym warsztatem literackim. To moja pierwsza książka Miłoszewskigo  i z pewnością nie ostatnia. Teoria spiskowa z zaginionymi w czasach wojennych dziełami  sztuki tylko podsyca apetyt, do tego mocna obsada bohaterów.  Ta książka może śmiało być kanwą nowego scenariusza filmowego.
Sama pochodzę z Dolnego Śląska i od zawsze towarzyszyły mi historie o zaginionych i nieodnalezionych skarbach z czasów II Wojny Światowej, wielu śmiałków próbowało swojego szczęścia w szkoleniach czy bunkrach poniemieckich, takie historie o być może zakopanej gdzieś w Górach Sowich Bursztynowej Komnacie zawsze wzbudzało dodatkowe emocje.
Uwielbiałam słuchać opowieści mojego dziadka o tajemniczych wagonach,które nigdy nie opuściły podziemi zamku Książ itp,tym bardziej byłam zainteresowana co autor ma do powiedzenia na temat jednego z najwspanialszych dzieł sztuki należących kiedyś do Polski a zaginionego po 1945 roku.

image

Mowa tutaj o ” Portrecie Młodzieńca ” namalowanym przez Rafaela Santi , który wchodził w skład kolekcji Muzeum Czartoryskich w Krakowie.
Dziwnym trafem zaginął w zawirowaniach u schyłku wojny. Do dzisiaj krążą hipotezy,że zdobi teraz ścianę jednego z domów prywatnych kolekcjonerów lub został zniszczony przez nazistów podczas ich ucieczki z terenów Polski.
Nasz autor przedstawia przed czytelnikiem swoistego rodzaju teorię spiskową, gdzie obraz jest tylko przykrywką do wykrycia bardziej poważnej sprawy. Bohaterowie zaiste są jak z typowego odcinka serialu kryminalnego.
Książka potrafi zainteresować, choć momentami przypomina jedną z książek Dana Browna. I właśnie dlatego brakuje mi w niej na końcu jakiegoś niedopowiedzenia, elementu, który nie będzie tylko płytki zakończeniem całej akcji. Raczej po książce tego typu nie oczekuje się happy endu.

W czasie weekendów nie chciałbym zadręczać moich czytelników czymś ciężkim, bo taką mam ideę iż w sobotę i niedzielę staram się odpoczywać stąd taki a nie inny dobór tekstów.
Zdecydowanie ta książka należy do tego gatunku, przy niej się raczej nie zmęczycie. A może nawet zmotywuje was nieco do poznania prawdziwych kart historii o zaginionych dziełach sztuki w Polsce nie tylko.

ZYGMUNT MIŁOSZEWSKI – BEZCENNY
MOJA OCENA : 6/10

image

Dodatkowe informacje o obrazie znajdziecie w linku poniżej
http:// http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Portret_młodzieńca