Szwajcaria i Chur

Dawno nie pisałam o moich pocztówkach, wchodzę chętniej w inną tematykę dlatego przy tym dziale ograniczę się do kilku zdań i fotografii. Będzie prezentacja mojej ostatniej widokówki, będzie też okazja na malutkie linkowe party,umożliwia mi to  członkostwo w Klubie  Polek na Obczyźnie – to spore grono znajomych blogerek ( plus Piotr) rozsianych po całym świecie.

W postach pocztówkowych nieco zrobię im promocje blogową ( myśle,że nie bedą mi mieli tego za złe a raczej przeciwnie) – poznanie tych miejsc oczami osób, które wrosły w te tereny,mieszkają w danym kraju jest dużo bardziej cenne niż tylko gdybanie z bezpiecznej perspektywy.

Wracam

Dziś wracam do Was z pocztówką jaka przyszła do mnie w ramach PC ( posstcrossing )

  • Kartka przybyła ze SZWAJCARII – z miasta Chur 
  • Pzemierzyła drogę w odległości 569 mil 
  • Szła do mnie 6 dni – całkiem szybko 😀

Co ciekawe nadawcą mojej kartki była dziewczyna,która jest blogerem ( pisze o książkach ale niestesty nie w języku angielskim więc jej recenzje bedą dla mnie czystą tajemnicą 😉)

Wizerunek pocztówki 

Kartka przedstawia fragmenty zabudowy miasta Chur.

Chur (fr. Coire, wł. Coira, romansz Cuira, łac. średniow. Curia R(h)aetorum) – miasto w Szwajcarii, stolica kantonu Gryzonia.

( Wikipedia)

Co wiemy o Chur ?

Jak doczytalam w internatach Chur to bardzo najstarsze miasto Szwajcarii,  podwaliny do niego budowali Celtowie, Ostrogoci, Rzymianie i Frankowie. Ślady ich obecności widoczna jest w znalezionych artefaktach. Wykopaliska archeologiczne udowodniły, że ludzkie osady istniały na tym terenie ponad 3 500 lat p.n.e. Miasto rozwijało się dzięki położeniu na szlakach komunikacyjnych, co widać również dziś.  Dzisiejsze Chur to spore miasto będące siedzibą jednego z regionów, Chur wabi turystów swoją lokalizacją zwłaszcza w okresie zimowym. Chur jest bramą do Grisons mountains – 26 kompleksowym hoteli i spa resortów. Chur w 50% położone jest na zalesionym terenie, te dwa oblicza powodują iż miasto może dać prawdziwe wytchnienie w cieniu górskich szczytów ale i zapewnić typowo miejską rozrywkę jak kina,teatry, muzea czy restauracje i kluby nocne.

Ciekawostka 

„Kosmiczny”  wymiar – Odkryta w 2009 r. planetoida 269550 wzięła swoją nazwę od miasta, a podczas zwiedzania tej urokliwej miejscowości można odwiedzić futurystyczny Giger Bar. Lokal został zaprojektowany przez urodzonego w Chur Hansa Rudolfa Gigera. Artysta jest doskonale znany fanom science fiction jako autor postaci i scenografii do filmu „Obcy – ósmy pasażer Nostromo”.

Z miasta tego pochodzi Daniel Salis-Soglio, austro-węgierski generał broni, baron, budowniczy twierdzy Przemyśl.

Photo by Gotraveles.com

Wnętrze Gigerbar w Chur



Gdzie warto zajrzeć

Obiecałam na początku prezentację kilku blogerów przy okazji opisywania kolejnej przysłanej do mnie pocztówki, dzisiaj przedstawiam Wam dwie blogerki mieszkające w Szwajcarii i podobnie jak ja należące do Klubu Polki na Obczyźnie.

Logo_V5_A_male

Pierwsza z nich to Ania z bloga – Szwajcaria moimi oczami– Jak sama pisze o sobie :

Ania, rodowita wrocławianka, w Szwajcarii od 2013 roku. Z wykształcenia pedagog, z zamiłowania blogerka. (…) Kolekcjonerka pozytywnych chwil w życiu, magnesów z podróży, pocztówek z całego świata i słoni z różnego tworzywa.

Zachęcam Was do zajrzenia na jej bloga gdzie prócz cudownych fotografii, znajdziecie ciekawe w treści artykuły o życiu na szwajcarskiej ziemi, ludziach i tradycji- wszystko to za sprawą wnikliwego oka dziennikarskiego ( Ania jest dziennikarzem).

 

logo1Nie mogę pominąć tez Karoliny z bloga – Co ja wyprawiam- blog o byciu tu i tam – Karolina to prawdziwy blogowy promyk , pełna radości opowiada o swoim życiu na emigracji, pracy jako niania i wychowawca. Zajrzyjcie do niej koniecznie, sama mówi o sobie:

Mam sentyment do Skandynawii i dalekiej północy oraz krajów alpejskich. Nie ograniczam się jednak do moich ulubieńców. Jeśli tylko jakieś miejsce mnie „woła”, jestem gotowa wyruszyć mu na spotkanie.

Sama byłam kiedyś przejazdem w Szwajcarii przy okazji mojej podróży do Hiszpanii, pamietam mój przystanek na obowiązkowe 8 godzin postoju w Zurichu( jechałam autokarem wycieczkowym w czasach studiów) – wspomnienia bezcenne, cudowne widoki po drodze, piękne miasto i ludzie jakby na zwolnionych obrotach, tam nikt nigdzie się nie spieszył.

Mam nadzieję,że kiedyś uda mi się zobaczyć dużo więcej.