ULICA FRANCUSKA W ANGLII

image

Wiosna przyszła wiec czas najwyższy wybrać się na spacer,zresztą mam już nieco dosyć spoglądania na świąteczny stół, w przerwie pomiędzy żurkiem, jajkiem z majonezem a kawałkiem świątecznego sernika postanowiłam nico ocalić moją rodzinę od zagłady związanej z otyłością i wybrałam dla nas,jak i dla czytelników mojego bloga krótką wycieczkę śladami historii mojego miasta. Jak zawsze nie zabraknie w tym poście małej informacji historycznej, bo nie można zrozumieć tego jak żyli ludzie bez poznania ich przeszłości ale i paru moich dygresji plus zdjęć, które częściowo wykonał mój mąż a także które udostępnił mi mr.flickr ☺

SEN KSIĘCIA NORMANDII

Pomyślałam sobie, że skoro pisałam ostatnio o Wikingach w Southampton to nie mogę za bardzo odezwać się w przyszłość, tak więc nadal krążę po starym mieście w szukaniu inspiracji, wtedy natknęłam się na dość intrygującą nazwę ulicy na kraj, w którym mieszkam.
French Street nie jest zbytnio popularna w tej części Europy,chyba nie muszę tłumaczyć jak to czasem bywa w stosunkach z sąsiadami.
Okazuje się ,że nazwa jest tutaj nie przypadkowa, odwołuje się do dawnych mieszkańców Southampton.
Skąd jednak znaleźli się Francuzi w angielskim mieście portowym?
I tutaj na plan pierwszy wysuwa się król Edward Pobożny, angielski władca umiera bezpotomnie co powoduje,że w zadziwiający sposób rośnie liczba domniemanych następców tronu. Warto tutaj wspomnieć o dwóch najważniejszych, pierwszy to książę Harold Hordada , który zresztą w dość szybki sposób doprowadza do własnej koronacji i obwołuje się królem Haroldem III.
Wszyscy wiemy,że najbardziej bolą niedotrzymane obietnice. Takiego wielkiego niezadowolenia i rozczarowania musiał doświadczyć nasz drugi bohater.
William ( w tłumaczeniu Wilhelm) książę Normandii od małego wyrastał w środowisku ciągłych dworskich intryg,zabiegania o posłuch wśród szlachty i poddanych, dlatego gdy od swojego domniemanego dalekiego kuzyna Edwarda, z wyspy angielskiej ,usłyszał obietnicę uczynienia go spadkobiercą dojrzewał pomału do decyzji objęcia tronu w posiadanie.
Oczywiście nie wszystko jest takie gładkie i łatwe jakby się wydawało, wizja tronu była jak piękny sen, na przeszkodzie stał jeszcze tylko Harold. Po skontaktowaniu się z biskupstwem,przekazał informację o obietnicy poprzedniego króla. Chyba tylko w swojej naiwności myślał iż Harold zrzeknie się tronu i ustąpi miejsca prawowitemu królowi. Nic bardziej mylnego. Nie pozostawało nic innego jak upomnieć się o tron w walce zbrojnej.
William nie ustawał w przygotowaniach i wreszcie wyruszył przy wsparciu olbrzymiej floty.
Jak podają dane ze starych kronik była to bardzo pokaźna liczba, 698 statków przepłynęło kanał La Manche ( Brytyjczykom taka nazwa nie przejdzie przez gardło dla nich to zawsze będzie The British Channel ).
Do największej bitwy doszło przy twierdzy w Hastings 14 października 1066 roku.

image

Dzisiejszy widok twierdzy w Hastings, źródło zdjęcia - Flickr

Jak głosi legenda Harold został wtedy śmiertelnie ugodzony grotem strzały w samo oko. Zginął na miejscu.

Tym samym droga do tronu była już otwarta i oto na tronie angielskim pojawił się nowy król William the Conqardor – Wilhelm zwany Zdobywcą
image

ULICA FRANCUSKA W SOUTHAMPTON

Odeszłam jednak troszkę od dziejów mojego miasta i odpowiedzi na postawione wcześniej pytanie.
Król Wilhelm Zdobywca nie tylko stał się nowym królem Anglii ale przede wszystkim wprowadził na ziemię angielską swoje przyzwyczajenia, przywiózł swoich ludzi z Normandii i wszystko co dawno już w niej istniało. Pomimo koronacji w Londynie jakoś nie gustował w tamtych kręgach i swoją stolicą uczynił miasto Winchester. Nie muszę wspominać jak szczęśliwe okazało się to w skutkach dla Southampton.
Miasto zaczęło rozwijać skrzydła, Normanowie uczynili z niego miasto port, które umożliwiało przepływ towarów pomiędzy rodzimą Francją a stolicą w Winchesterze. To była pewnego rodzaju francuska era w dziejach miasta.
Jak podaje rejestr budynków, gruntu, mienia i ludności z 1086 roku w samym mieście było ok.65 domów z mieszkańcami pochodzenia francuskiego a tylko 31 rdzenno angielskiego. Muszę przyznać, że bardzo zaskoczyła mnie ta informacja bo pokazała iż w czasach średniowiecza miasto prawie w większej części zamieszkałe było przez ludność pochodzenia francuskiego. Los bywa przewrotny.
Jak można się domyślać obie grupy mieszkańców trzymały się z dala od siebie.
I tutaj wyjaśnia się mój dylemat tzw. French Street to dzielnica, którą zamieszkiwało ludność pochodzenia normańskiego, była to głównie południowo zachodnia część miasta. Druga część anglojęzyczna nazywana była English Street .

image

Plan dawnej dzielnicy, fot. by Flickr

NORMANOWIE W MOIM MIEŚCIE

Wkroczenie Normanów na tereny angielskie związane były także z dużym rozwojem miast, do dzisiaj w świecie słynne są ich murowane budowle, zamiłowanie do wznoszenia wspaniałych murowanych warowni,miast czy zamków. Miasta portowe takie jak Southampton wzmacniane były architekturą fortyfikacyjna, wtedy także wzniesiono ok.1070 roku najstarszy kościół w mieście św. Michała Archanioła oraz zamek jeden z pierwszych wybudowanych w kraju. Miasto przeobraziło się w prawdziwy gród, strzegący swoich bram i znający swoją pozycję i wartość.

SPACERKIEM PO MIEŚCIE, CZYLI CO ZOSTAŁO Z TAMTEGO OKRESU

Jeżeli chodzi o utrzymanie zabytków w nienaruszonym stanie to Wielka Brytania należy do jednego z najbardziej szczęśliwych państw. Nie przeszły tutaj żadne zawieruchy wojenne,nie znajdowała się w fatalnym punkcie strategicznym, nie była poligonem walk dla dwóch ścierających się sił zarówno z jednej jak i drugiej strony. Dlatego jeśli chodzi o zobaczenie bezcennych dzieł z początków wieków, Anglia jest prawdziwym skarbem. Bez problemu można podziwiać tutaj X wieczne zabudowania i budowle,jednak w przypadku Southampton was rozczaruje. Naloty aliantów w czasie II Wojny Światowej zrównały większą część bardzo zabytkowych budowli, tak też się stało z Ulicą Francuską , pozostało niewiele, zaledwie zarys dawnych budynków, fundamenty ukazujące strukturę dawnej dzielnicy. W starej części miasta można nadal zobaczyć cześć murów z dawnych wieków i zamku,który został częściowo rozebrany w XV wieku. Dzisiaj cześć jego murów zostało jakby wtopione w cześć mieszkalną.

image

Cześć starych murów z czasów normandzkich, fot. Flickr

image

Przepiękne zdobienia okienne tak typowe dla architektury z czasów ' french street ', fot by Flickr

Bardzo lubię odwiedzać starą dzielnicę o wieczornej porze, kamienice są pięknie podświetlone i dodaje im to jeszcze większego uroku tajemniczości. Stare mury szepczą, opowiadają swoje dawne dzieje…

image

Dawna cześć zamku w Southampton, foto by Flickr

WISIENKA NA TORCIE

Na koniec zostawiłam coś specjalnego, ciekawostkę i jak dla mnie naprawdę niezwykłą rzecz.
Wspomniałam juz wcześniej iż jedną z najstarszych budowli powstałych w tamtym czasie, był kościół świętego Michała Archanioła, jego początki datowane są na rok 1070. Nie bez powodu nadano mu takie imię , św. Michał Archanioł to patron Normandii, nieustraszony wojownik o dobre imię Pana, zwycięzca i rycerz. Może właśnie jego imię i opieka roztaczana nad budowlą, sprawiła iż kościół ten jest prawdziwym symbolem niezłomności jego mieszkańców. To jeden z najstarszych budynków sakralnych w Southampton,przebudowany w XV – XVI wieku.
Usytuowany w samym sercu dawnego centrum miasta z charakterystyczną dla niego strzelistą wieżą. Na uwagę zasługuje fakt iż w czasie nalotu miasta przez aliantów w 1940 roku pozostawiony bez uszczerbku, miał bowiem być jak punkt orientacyjny do zrzucenia bomb wokół na całe dawne zabudowania miejskie. Jakże nieszczęśliwa historia ale przynajmniej szczęśliwa w tym iż ocalał i dzisiaj cieszy oko wszystkich odwiedzających to miasto.

image

Witraż z kościoła z postacią św. Michała Archanioła

image

Kościół św. Michała Archanioła

Mam nadzieje,że choć odrobinę zainteresowała was ta moja mała lekcja historii z dziejów Southampton.
Na szczęście przyszła wiosna i rozpoczęłam jak co roku wycieczkowe weekendy. Dzisiaj odwiedziłam bardzo piękne i urokliwe miejsce jakieś 200 km od Southampton, dla kochających książki podpowiem,że będzie co nieco dla nich i jeszcze więcej dla kochających fotografię.
Mój post wkrótce a w tygodniu rozstrzygnięcie WIOSENNEGO KONKURSU W STORYLANDZIE , dla tych co im umknął wszelkie informacje znajdziecie TUTAJ
Wciąż jeszcze można udzielać odpowiedzi na zamieszczone w nim zadanie do końca dnia dzisiejszego.

Pozdrawiam wiosennie 🙂

Lunafly