Wigilia nie tylko po polsku 

Grudniowe noce coraz bardziej przybliżają nas do Tej najważniejszej Nocy Bożego Narodzenia. Z pewnością wiele osób zaplanowało już swoje święta w gronie rodzinnym, wraz z przyjaciółmi. Mieszkając za granicą często spotykam się z pytaniem gdzie spędzę święta czy zostanę w Wielkiej Brytanii czy wybieram się do Polski. Może dlatego iż mieszkam za granicą dość długo nie obawiam się zostać , teraz TU jest mój dom i czasami wyjeżdżam ( jak w tamtym roku),częściej to Polska przybywa do mnie.

Mieszkając za granicą często zadaję sobie pytania jak wyglądają zwyczaje świąteczne gospodarzy. Warto znać kulturę kraju, w którym się żyje . Oczywiście nie oznacza to iż odchodzę od polskiej tradycji, wręcz przeciwnie jednak poznanie zwyczajów i kultury obchodów świąt w UK pozwala mi dostrzec wiele aspektów kulturowych, otwiera mnie na głębsze zrozumienie swiata,który mnie otacza.

Ten szczególny dzień 

Wigilia Bożego Narodzenia dla nas Polaków jest najważniejszym dniem obchodów tych świat, każdy z nas przygotowuje się do tego dnia na swój własny sposób. Dla Brytyjczyków jednak nie jest to najważniejszy dzień. Typowa rodzina angielska jest w tym dniu nawet bardzo zajęta ,trwają ostatnie,gorące przygotowania świąteczne. Kto jeszcze nie zdążył zapakować prezentów ma w tym dniu ostatnią szansę. Niestety wiele rodzin nie może jeszcze w tym dniu cieszyć się w pełni z dnia wolnego, wielu pracuje i stąd każda rodzinna chwila jest cenna na wagę złota. Wspólne świętowanie często rozpoczyna się od rodzinnego ozdabiania domu, na ścianach ,balustradach schodów pojawiają się świąteczne girlandy. Pięknie ozdobione choinki stawiane są niemal od początku listopada, każdy czeka na święta. Wiele zwyczajów zaczerpniętych jest z dawnych i niemal antycznych czasów, dobrze nam znana gałązka jemioły zaczerpnięta jest z mitologii i wierzeń celtyckich. Nie była symbolem miłości ale i miała chronić domostwo przed zawiścią i złymi duchami, pocałunek w progu był raczej rytuałem oczyszczenia i wniesienia w próg gospodarza radości i życzliwości. Z czasów królowej Wiktorii zachował się też piękny zwyczaj śpiewania kolęd i pastorałek, grupy dorosłych i dzieci ze śpiewem na ustach przechodziła od domu do domu niosąc radosną wieść narodzenia Pańskiego. Do dzisiaj te radosne gromady świątecznych kolędników widoczne są bardziej w małych miejscowościach lub starszych i bardziej tradycyjnych miastach. Nie można ich nie usłyszeć, z daleka rozbrzmiewają ich dzwonki. A jeśli usłyszycie ich przed Waszym domem nie zapomnijcie podziękować jakimś małym słodkim łakociem. Najbardziej popularne pieśni na terenie Anglii to ” The Holy and Ivy” oraz ” Hark! The Herald Angels Sing”.

Późnym popołudniem bardzo często najstarszy członek rodziny opowiada dzieciom historie związane ze świetami, tak podobno powstała legenda Opowieści Wigilijnej Charlsa Dickensa, usłyszał ją od swojej babki będąc jeszcze dzieckiem. Po kolacji dzieci piszą listy do świetego Mikołaja, który od dość dawna w Anglii nazywany jest Father Christmas. Listy wrzucane są prosto w ogień płonący w kominku, bo wtedy w czarodziejski sposób wydostają się przez komin aby trafić wprost do rąk świetego. Grzeczne dzieci idą spać a Father Christmas zakrada się do każdego domu przez komin. To dla niego bardzo pracowita noc, ubrany w długi czerwony płaszcz przybywa saniami zaprzężonymi w renifery. Wchodzi przez komin i zostawia przezenty, do rozwieszonych przy kominku kolorowych skarpet wrzuca kolorowe słodycze i małe zabawki. Każde grzeczne dziecko powinno pamiętać aby dobrze ugościć tego niezwykłego gościa, może to być pozostawiona dla niego szklanka mleka, mały biszkopcik, czy babeczka nadziewana słodkimi, suszonymi owocami z orzechami ( mince pie ) a dla renifera – kawałek słodkiej marchewki. W całej Wielkiej Brytanii jak grzyby po deszczu wyrastają rownież tzw. Grotto – pewnie dawniej odnosiły się bardziej do szopek bożonarodzeniowych, dziś w takiej Grocie można dużo wcześniej uraczyć dzieci spotkaniem z Mikołajem ( Santa,Father Christmas) otoczonym jego pomocnikami i elfami. Najczęściej takie groty stawiane są w centach miast i oczywiście w supermarketach. Groty najczęściej odwiedzają całe rodziny z najmłodszymi dziećmi, maluchy dostają prezenty i łakocie a dorośli robią zdjęcia i rozsyłają je przez media społecznościowe.

Cieszy mnie fakt iż moja, polska Wigila pozwala mi na rozpoczęcie świąt nieco wcześniej. Uwielbiam mieć już wszystko przygotowane nieco wcześniej i cieszyć się czasem świąt od wigilijnego poranka. Brakuje mi w Wielkiej Brytanii tego magicznego wyciszenia jakiego doświadczałam jeszcze w dawnych czasach w Polsce, może jednak było to bardziej subiektywne wspomnienie z przeszłości. Dzisiaj gdy sama muszę przygotować święta widzę też wiele rzeczy inaczej, gorączkowe przygotowania,obmyślanie planu i tego co ugotuje i jeszcze do tego dochodzi praca zawodowa i to równa się totalnemu braku czasu, gdzie ma się znaleźć czas na wyciszenie,duchowe przeżycie świąt?! Dlatego w tegoroczne Boże Narodzenie postawiłam na minimalizm i większe przeżycie tego co najważniejsze, moje potrawy będą dietetyczne nie tylko iż nie chce obarczać nas zbyt wielką ilością kalorii ale i potrzebami zdrowotnymi mojego męża, w przyszły weekend ubiorę naszą choinkę aby uniknąć bieganiny na ostatnią chwile. Zaplanowałam też wizytę w Winchester, to piękne miasto uważane jest za prawdziwe cudeńko w okresie świątecznym, piękne dekoracje i do tego atmosfera katedralnego miasta. Na pewno uda nam się usłyszeć chór katedralny z jego w pięknym, świątecznym repertuarze.

W kolejnym moim świątecznym reportażu opowiem Wam jak w Wielkiej Brytanii wygląda typowy dzień świąteczny, będzie też coś dla łasuchów czyli świąteczne potrawy w wydaniu angielskim.