Nowy rok i co dalej…

Wiele możliwości czeka na nas za zakrętem, trzeba tylko po nie sięgnąć lub zwyczajnie wyjść z domu.

Tak mawiają ci, którzy naśmiewają się z wszystkich sfrustrowanych i zmęczonych swoją sytuacja. Od jakiegos czasu zbierałam takie powiedzonka do swojego kalendarza, miał kształt niedużego zeszytu i był takimi cytatami motywacyjnymi wypełniony po brzegi. Noworoczne postanowienia były już chyba standardem- znajdę nową lepiej płatną pracę, zapisze się na jakiś kierunek studiów podyplomowych, zrobię coś z sobą tzn.zastosuje wszystkie mega odpowiednie diety, będę biegać, ćwiczyć z Chodakowska, będę więcej czytać po polsku,częściej pójdę do teatru,posłucham muzyki nie tylko w autobusie…

Chyba mamy już dosyć, gdy takie rozliczanie siebie ponawia się co roku i o zgrozo nie przynosi żadnych efektów. Właśnie wtedy przychodzą do głowy różne pytania tj. Czy ze mną jest aby na pewno wszystko ok? Dlaczego nie potrafię się zebrać do kupy?

Dlatego z wielką ulgą przyjęłam wiadomość, że w przyszłym tygodniu mam urlop i będę mogła nareszcie dojść do ładu z moim planem na następne tygodnie,nareszcie będę mieć czas na czytanie dla samej siebie a nie tylko na potrzeby prasowe. A czy wy też macie jakieś noworoczne postanowienia?

o-NEW-YEARS-RESOLUTION-facebook