Zaduszki

Listopad – to taki miesiąc, który nastraja mnie nieco melancholijnie.

Może to ta mgła co zasnuwa się nad ziemią o poranku, może szybciej pojawiająca się ciemność, może Dzień Zaduszny i Wszystkich Świętych na początku miesiąca, modlitwa za zmarłych. Dlatego dzisiaj będzie nieco poezji i obrazu.

W ostatnim czasie widziałam parę blogów, w których opowiadano o cmentarzach, ciekawych miejscach spoczynku zmarłych, pewnych zwyczajach w krainach bardziej odległych i bliższych. Moje zdjęcia pochodzą z osobistego albumu, zostały zrobione na starych cmentarzach w Southampton i na wyspie Isle of Wight.

Magia starych cmentarzy

W Anglii sporo można zobaczyć takich zapomnianych przez ludzi cmentarzy, stare płyty nagrobków nachylają się pod naporem przemijającego czasu. Lubię tam zaglądać szczególnie na wiosnę, bo jakby na przekór ,to miejsce przypominające o przemijaniu a budzące się wtedy barwami nowego życia, kwiaty wyrastają ze szczelin, bujna roślinność wierna towarzyszka tych co już dawno odeszli.

Najstarszy cmentarz w Southampton mieści się przy olbrzymim parku miejskim i jest jakby jego głównym uzupełnieniem, dzisiaj chowa się na nim tylko ważne lub zasłużone dla miasta osoby. Czas się tam zatrzymał, warto zobaczyć tam przepiękne budowle nagrobne pamiętające czasy sprzed I i II Wojny Światowej. To miejsce spoczynku żołnierzy i marynarzy, w samym sercu cmentarza znajdują się dwie kaplice, stara i nieco nowsza. Zorganizowana grupa mieszkańców dogląda cmentarza i dba o najstarsze nagrobki. Na zdjęciach znajdziecie także obrazy z cmentarza mieszczącego się na wyspie Isle of Wight.

muszla wyjęta z wody

pachnie morzem

kiedy śmierć wyjmie mnie z życia

czy będę pachniał Bogiem

(Wacław Buryła)

IMG_0693

ta chwila drży jak motyl

i potrąca mnie tęczowym skrzydłem

jakby pragnęła znów poderwać się

do lotu

wciąż drży jak listek poruszony

całkiem niechcący gestem dłoni

jakby pragnęła mi powiedzieć:

pochwyć mnie póki jestem

(Wacław Buryła)

Nie za bardzo wiadomo Jakże to się dzieje
że czas wtedy przychodzi gdy go wcale nie ma
i w sam raz tyle tylko ile go potrzeba
nawet we śnie gdy ciało podobne do duszy
kto ma czasu za dużo wszystko czyni gorzej
jeżeli kochasz czas zawsze odnajdziesz
nie mając nawet ani jednej chwili
na spotkanie list spowiedź na obmycie rany
na smutku w telefonie długie pół minuty
na żal niespokojny i na rozeznanie
że dobrzy są mniej dobrzy a źli trochę lepsi
bo w życiu jest tylko morał niemoralny –  (Jan Twardowski)

Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to, co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie, że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stad odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się nie umierać
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą –  (Jan Twardowski)

Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem
Nie przefruniesz tamtędy jak ptak.
Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej,
aż nie zdołasz już odchylić duszy od dna.

Tam już spojrzeń żadna zieleń nie nasyci,
nie powrócą oczy uwięzione.
Myślałeś, że cię życie ukryje przed tamtym Życiem
w głębiny przechylonym.

Z nurtu tego – to wiedz – że nie ma powrotu.
Objęty tajemniczym pięknem wieczności!
Trwać i trwać. Nie przerywać odlotów
cieniom, tylko trwać
coraz jaśniej i prościej …  (Karol Wojtyła)

Miłość mi wszystko wyjaśniła,
miłość wszystko rozwiązała –
dlatego uwielbiam tę Miłość,
gdziekolwiek by przebywała.

A że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu,
w którym nie ma nic z fali huczącej, nie opartej o tęczowe pnie,
ale wiele jest z fali kojącej, która światło w głębinach odkrywa
i tą światłością po liściach nie osrebrzonych tchnie.

Więc w takiej ciszy ukryty ja-liść,
oswobodzony od wiatru,
już się nie troskam o żaden z upadających dni,
gdy wiem, że wszystkie upadną …  ( Karol Wojtyła)

Wszystkie teksty pochodzą z tekstów, które jakoś bardziej do mnie teraz przemawiają – Wacław Buryła, Jan Twardowski i oczywiście nasz wielki święty Jan Paweł II – „Pieśń o Bogu ukrytym”, pieśń Stanisława Soyki oparta jest na Tryptyku Rzymskim Jana Pawła II.