ZEBRAny weekend

Ostatnio Storyland obfitował w podróżnicze opowieści a za rogiem czai się kolejny wpis z cyklu moich wspomnień z Gran Canarii ( zajrzyjcie sobie TUTAJ kto jeszcze nie czytał ), postanowiłam iż dzisiejszy post poświęcę tematowi, który już dawno chodzi za mną i jakoś nie mogłam wcześniej go zrealizować.

W Southampton powstaje ostatnio dość sporo artystycznych inicjatyw, każdy może tutaj znaleźć coś dla siebie. Jednak szczególnie jedna zasługuje na szczególną uwagę. Od dwóch lat pobliskie zoo pragnie przyciągnąć do siebie rzeszę turystów, co jednak bardziej jest interesujące współczesne ogrody zoologiczne bardziej przeobrażają się w ośrodki edukacyjne, pobudzają naszą świadomość do potrzeby pomocy naturze, ochrony jej cennych dóbr,zainteresowania problemami ginących ekosystemów czy zanikających gatunków zwierząt. W ubiegłym roku z inicjatywy Marwell Zoo na terenie miasta postawiono kilkadziesiąt figur nosorożców,każda z figur powstała przy współpracy z urzędami miast, różnymi przedsięwzięciami i firmami reprezentując lokalny buisnes. Co ciekawe każda figura była zaprojektowana i wykonana przez innego artystę , figury stały w różnych częściach miasta budząc ogólną wesołość.

Fot – dailyecho

Jakoś mi ta nietypowa artystyczna wystawa na mieście umknęła. Nosorożce były milusie i każdy osobliwej urody, stąd nic dziwnego,że wzbudziły ciekawość mieszkańców jak i turystów przybywających do miasta. A już najbardziej ukochały je dzieci.

Nie można było przejść obojętnie aby nie rzucić na nie choć na krótko okiem. Nosorożce wyjechały z miasta po skończeniu wakacji, dały jednak wyraźny znak,że pomysł był trafiony w dziesiątkę.

Projekt Zany Zebra 

Latem 2016 roku Ogród Zoologiczny Marwell położony blisko Winchesteru wyszedł z kolejną inicjatywą, tym razem chodzi o wsparcie zagrożonych w Afryce zebr i innych zwierząt żyjących na tym kontynencie. Władze miasta w porozumieniu z różnymi organizacjami, firmami i przedsiębiorstwami zostały zaproszone do tego wielkiego projektu. Dzięki takiej pokaźnej liczbie sponsorów można było zrobić aż 197 rzeźb zebry, pozostało jeszcze zaznaczyć ich indywidualizm. Do tego dzieła zaproszono 35 artystów m.in. Caroline Fairbarin ilustratorkę książek , Deven Bhurke lokalnego grafika komputerowego, Nina Fraser. Każda z tych osób reprezentowała nie tylko inny warsztat pracy ale czerpała inspiracje z lokalnej historii, życia codziennego mieszkańców miasta czy piękna otaczającej przyrody.

Dwie zebry Niny Fraser

Dodam jeszcze,że rzeźby
zostały wykonane w różnych formatach. Te największe zostały wykonane przez zaproszonych do pracy artystów, były jeszcze średniej wielkości a ich dekoracją zajęły się lokalne szkoły i grupy.

Dzieciaki ze szkół z zebrami miały sporo frajdy, gdyż prócz projektu plastycznego zaproszono ich rownież do 10 dniowego projektu edukacyjnego, na niego składały się specjalne lekcje,pokazy filmowe, spotkania z ciekawymi ludźmi i oczywiście wizyty w zoo.

Zebra i dzieci z Bitterne Manor Primary School

Pewnie na zdjęciu pracy Niny Fraser dostrzegliście malutką zeberkę, takie maluszki pozostały w zoo na pamiątkę całego projektu. Odwiedziłam niedawno zoo i faktycznie można je zobaczyć w kilku niespodziewanych miejscach.

Zebry w liczbach, czyli co i jak

Okazuje się iż całe przedsięwzięcie przybrało dość spory rozmach, w liczbach wyglada to tak:

– wystawa trwała od 14 czerwca do 15 października

– 46 dużych figur postawiono w samym centrum miasta Southampton

– 100 szkół i grup młodzieży wzięło udział w projekcie edukacyjnym, tak więc aktywnie wzięło w nim udział 16,500 dzieci i młodzieży z czterech hrabstw angielskich

– 35 artystów zaangażowało się do stworzenia wielkich figur zebr, zajęło im to 4000 godzin pracy w trakcie, której wykorzystano 100 litrów farby i 17 litrów lakieru, tysiące kafelków mozaikowych i szkła dekoracyjnego

– do prac przy postawieniu i konstrukcji zebr zostało wykorzystanych 26 ton cementu , 1 duży dźwig, 5 tirów z długimi przyczepami, 1 wózek

– cała instalacja zebr trwała 3 dni

Gdzie zawędrują zebry po wystawie?

Wszystkie wielkie zebry zostały wywiezione z miasta i wystawione na aukcji, zebrano około 87,500 funtów. Suma zostanie przekazana fundacji ochrony zebr w Kenii  oraz innych zwierząt afrykanskich. Miniaturowe zebry nadal można obejrzeć w zoo, będą przypominały o tej niezwykłej inicjatywie. Zaś szkolne średniaki pozostaną na zawsze w ich szkołach na pamiątkę oraz aby przypomnieć po co zostały zrobione.

Szlakiem Zany Zebras 

Na koniec uroczę Was paroma zdjęciami z mojej ZEBRAnej wycieczki, to był piękny sierpniowy weekend. Pomyślałam iż warto skorzystać z pięknego dnia i wybrać się na miejską wycieczkę. Obecność zebr w mieście dała się odczuć od początku lata, miasto zaroiło się od figur, zrobiło się jakoś bardziej kolorowo. Dodatkowo jak tylko nie uciekaliśmy z miasta a przez przypadek znalazłam się w centrum od razu widać było całe gromady turystów robiących sobie zdjęcia na tle zebr. Sami zobaczcie wpiszcie sobie tylko hasło Zany Zebra w wyszukiwarkę czy na instagramie a posypie się cała gromada fotografii. Nie tylko dzieci fascynowały zebry, wielu dorosłych krążyło po mieście ze specjalnie z tej okazji wydanymi mapkami w celu znalezienia swojej „ofiary”. Dla mnie to był przyjemny i dość długi spacer po znanych mi już miejscach w Soton ale dla nowo przybyłych mogła to być przy okazji całkiem niezła wycieczka po centrum miasta i jego starówce. Najbardziej cieszył ten fakt iż zamiast wałęsania się po centrum handlowym lub tępym wpatrywaniem się w ekarany tv ludzie wychodzili na spacer, przyjemne z pożytecznym. Oczywiście nie mogę zapomnieć o wartości artystycznej, zebry prezentowały się fantastycznie. Niektóre projekty po prostu zwalały mnie z nóg ale były i takie, które wcale nie przypadły mi do gustu. Szukanie zebr dodawało też dreszczyka emocji bo gdy tak kroczyliśmy z tą mapą w ręce to przy okazji zastanawialiśmy się jak na przykład może wyglądać zebra zasponsorowana przez lokalną kancelarię prawną.

Udało mi się zobaczyć niemal wszystkie wielkie figury zebr, mniejsze które umieszczone były na wystawach sklepów czy w jednym z domów towarowych również nie uszły mojej uwadze, jednak tym wielkim poświeciliśmy najwiecej czasu. W sumie wyszliśmy z domu około 11.00 a wróciliśmy do domu po 18.00 wliczając w to wyjście na obiad i przerwę na kawę. Spora porcja ruchu, nogi naprawdę mnie bolały ale naprawdę było warto.

Ciekawe czy za rok zawita do nas jakieś nowe zwierzę ?

Na koniec pozostawiam Was z małą galerią zebr. Może wytypujecie swoją ulubienicę?